Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Ponad 36 tysięcy euro, czyli niemal 153 tysiące złotych, wyniosła kara dla kierowcy i przewoźnika z Polski, jaką nałożyła włoska policja drogowa. Ten przypadek jasno pokazuje, że łamanie prawa daje iluzoryczne zyski, a w przy wpadce, kara może oznaczać dla przewoźnika prostą drogę do bankructwa.

Funkcjonariusze, którzy zatrzymali pod Modeną polską ciężarówkę, odkryli, że karta kierowcy została włożona do tachografu zaledwie kilka sekund wcześniej, podczas jazdy. Nie mogli więc skontrolować czasu pracy truckera z ostatnich 36 godzin – donosi serwis prodrivers.ie. To był jednak dopiero początek szeregu nieprawidłowości, związanych z kursem Polaka.

Surowa kara

Wkrótce potem okazało się, że firma, która wysłała ciężarówkę w trasę, nie posiada odpowiednich licencji (m.in. nie figuruje w europejskim wykazie przedsiębiorstw, które mogą wykonywać międzynarodowy transport drogowy osób lub rzeczy). Sam pojazd zaś przynajmniej od roku nie przeszedł badań technicznych, pozwalających na poruszanie się po drogach.

Kara była surowa. Włoska drogówka nałożyła na przewoźnika i kierowcę mandat w wysokości kilkudziesięciu tysięcy euro, a temu ostatniemu dała 36 punktów karnych. Ostatecznie zaś zatrzymała prawo jazdy i skonfiskowała zarówno ciężarówkę, jak i towar.

Fot. Pixabay/byrev

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu