Do tej pory bezzałogowiec wykorzystywany był przez polską armię do rozpoznawania i szpiegowania przeciwnika przez wojska specjalne w czasie zagranicznych misji. Dzięki zmianie przepisów maszyna wreszcie posłuży służbom cywilnym.
FlyEye, w swojej rewolucyjnej konstrukcji, waży jedynie 11 kg. Dzięki niewielkim rozmiarom da się go spakować do dużego plecaka, a do startu potrzebuje niewiele miejsca, ponieważ wystarczy wypuścić go z ręki. Czuła kamera pozwala śledzić mu cel ze sporą dokładnością. Samodzielnie funkcjonuje przez trzy godziny.
Grzegorz Krupa, prezes Flytronica, tłumaczy dlaczego używanie bezzałogowców do lotów cywilnych jest tak istotne: – To otwiera cały wachlarz możliwości. Będzie można wykorzystać nasz samolot do akcji poszukiwawczych, patrolowania dróg podczas akcji ratowniczych w czasie wypadku, monitoringu sieci energetycznych albo patrolowania terenów leśnych – wylicza.
– Pracujemy nad nową kamerą, która będzie umożliwiała odczytanie numerów tablic rejestracyjnych z wysokości 300 metrów – dodaje Wojciech Szumiński, główny konstruktor samolotu.
Autor: Łukasz Majcher











