Tragiczny w skutkach „transport po byku”

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

W zeszłą środę, około godziny 01:30, na autostradzie A4 podczas przewozu 31 sztuk bydła doszło do dramatycznego zdarzenia. W naczepie ciężarowej należącej do polskiego przedsiębiorcy doszło do przegrzania łożyska, w wyniku czego zapaliła się opona, a od niej – olej hydrauliczny w pojeździe. Pożar szybko rozprzestrzenił się na całą naczepę, w której znajdowały się byki.

Kierowca na początku sam, a potem z pomocą kolegi, który zatrzymał się widząc pożar, próbował ugasić ogień. Gdy jednak zorientował się, że nie da rady, powiadomił straż pożarną i dopiero przybyli na miejsce zdarzenia strażacy ugasili płonący pojazd.

Wezwani na miejsce przedstawiciele służb weterynaryjnych stwierdzili, że 8 byków uległo spaleniu lub zaczadzeniu. Kolejne dwie sztuki zostały uśpione przez lekarza weterynarii ze względu na ich stan, który określono jako agonalny.

f4a96173-8cbe-4508-81c1-2e9113604c51?server=place2

Część autostrady została zamknięta i przy udziale policji i inspekcji transportu drogowego ocalałe zwierzęta przeładowano do innej naczepy. Przeładunek wymagał cięcia pojazdu przez strażaków i trwał wiele godzin.

Dopiero po zakończeniu rozładunku inspektorzy mogli przystąpić do kontroli legalności transportu. Jak się okazało, nie wszystko odbywało się zgodnie z prawem: pojazd, którym był wykonywany przewóz, nie posiadał ważnego sprawdzenia okresowego tachografu (data ostatniej kalibracji to 16.12.2013 r.). Ponadto kierowca w toku kontroli nie okazał żadnego dokumentu przewozowego, zawierającego informację o miejscu załadunku zwierząt. Tłumaczył dość mętnie, że zwierzęta załadował w okolicy Wrocławia, czyli miejsca w którym rozpoczął rejestrację czasu pracy przy użyciu tachografu. W toku czynności kontrolnych inspektorzy ustalili jednak, że zwierzęta pochodzą z terenów Południowej Wielkopolski, z miejscowości Sapieżyn i tam właśnie zostały poprzedniego wieczora załadowane do pojazdu.  Kierowca w toku przesłuchania przyznał się, że użył magnesu, aby zafałszować wskazania tachografu i ukryć fakt zbyt długiej podróży, wynikającej z planowanego doładunku kolejnych zwierzą. Próbował ukryć fakt przekroczenia czasu jazdy dziennej i skrócenia odpoczynku.

9bc2feff-3826-4230-a068-7e47aec8ae62?server=place2

Kontrola inspektorów będzie dla niego kosztowną nauczką – on sam dostał mandat wysokości dwóch tysięcy złotych. Jego szef zapłaci jeszcze więcej – inspektorzy wszczęli wobec niego postępowanie administracyjne zagrożone karą łącznej wysokości 6,5 tysiąca złotych.

Źródło: gitd.gov.pl

______________________________

Zobacz najnowszy odcinek Trans.INFO:

e69f78a5-2575-4fbc-b180-0b760ec25bd2?server=place2

Zobacz również