Zaraz po wyborach planowane jest przedłożenie przez przewoźników kilkunastu postulatów. Co ciekawe, wspierają ich niezależne instytucje i ośrodki naukowe, co tylko wzmocni ich siłę rażenia w przeciwieństwie do ostatnich nadażających się ku temu, podobnych okazji.
Do polityków powędrowało m.in. pismo w sprawie zmiany przepisów o drogach publicznych. Pozwoli to uniemożliwić wprowadzenie przez samorządy ograniczenia tonażowe na drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Wszystko sprowadza się do tego, aby ciężkie samochody mogły omijać drogi, na których obowiązuje system e-myta. Sprawę komplikuje fakt, iż same gminy nie mają zamiaru ulegać presji wywieranej przez transportowców. – Będziemy bronić swoich interesów – tłumaczy Tadeusz Nowicki, burmistrz Goliny, która jako pierwsza w Polsce ustawiła znaki ograniczające ruch dla ciężarówek po wprowadzeniu e-myta.
Firmy obsługujące branżę transportową liczą na zniesienie limitów paliwa wwożonego do kraju, przekroczywszy granicę z Białorusią, Rosją czy Ukrainą. Obecnie jest to zaledwie 600 litrów. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych poprosiło o przygotowanie ekspertyzy dotyczącej wpływu tego ograniczenia na branżowców, Polską Akademię Nauk. Ta zauważyła z kolei, że limity wpływają negatywnie m.in. na Augustów, nadmiernie rozjeżdżony przez tiry. Powodem tego jest fakt, iż kierowcy jadący ze Wschodu wolą jechać przez pozbawioną limitów Litwę. Jesienią dokument potwierdzający badania Akademii, ma trafić na biurko ministra finansów.
Autor: Łukasz Majcher















