Transport przez Białoruś: jak nie stracić naczepy oraz uniknąć gigantycznego mandatu?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Każdy rynek posiada swoje specyficzne ustawy, które regulują pewne segmenty sektora logistyczno – transportowego. Białoruś, ze względu na status państwa tranzytowego, odgrywa bardzo ważną rolę w europejskim transporcie, dlatego zagraniczni przewoźnicy powinni dobrze znać specyfikę lokalnych ustaw.

W białoruskim prawie transportowym istnieje takie pojęcie, jak “środek transportu w przewozie międzynarodowym”. Sprawdźmy, o co tu chodzi.

Ostatnio częstym spotykanym problemem na Białorusi jest łamanie przepisów, dotyczących używania pojazdów ciężarowych w transporcie międzynarodowym. Po przekroczeniu granic Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, ciężarówka z rejestracją UE automatycznie otrzymuje specjalny status, określany mianem środka transportu w przewozie międzynarodowym (ŚTPM). Terminem tym określa się ciągnik, naczepę lub przyczepę.

Istotne jest to, że używanie ŚTPM na terenie EAUG pozwala przewoźnikom na unikanie opłat celnych. Z drugiej jednak strony, przewoźnicy w tej sytuacji posiadają pewne ograniczenia – choćby zakaz przekazywania środka transportu osobom trzecim lub zakaz wykonywania wewnętrznych przewozów.

Zgodnie z kodeksem celnym, przewoźnik posiada prawo do wjazdu ŚTPM na teren EAUG, jeśli kończy lub rozpoczyna międzynarodowy transport. Do tego są potrzebne jednorazowe zezwolenia, wydawane na jeden konkretny przewóz. Posiadanie długoterminowych zezwoleń może skutkować wszczęciem postępowania i zatrzymaniem przyczepy. W 90 proc. przypadków przyczepa jest rekwirowana.

Jak Białorusini to sprawdzają? 

Kiedy na przejściu granicznym pojawia się ciągnik z Rosji albo innego państwa EAUG z naczepą, która jest zarejestrowana w Unii Europejskiej, celnicy zatrzymują pojazd, wchodzą do kabiny i bezceremonialnie szukają dokumentów. Jeśli znajdują dokumenty długoterminowe – umowę, pełnomocnictwo czy inne, potwierdzające, że przyczepa jest używana do wielokrotnego przewozu – samochód jest zatrzymywany i względem przewoźnika wszczyna się postępowanie.

W takiej sytuacji przewoźnik jest oskarżony o niedeklarowanie transportu, za co grozi kara w postaci konfiskaty przyczepy i 4500 euro mandatu.

W związku z powyższym przewoźnicy powinni być bardzo czujni, a kierowcy posiadać w kabinie tylko te papiery, które dotyczą tego konkretnego przewozu. Smutne jest to, że białoruscy funkcjonariusze korzystają z nieuwagi przewoźników bardzo często i z wielką chęcią. Wystarczy zwykła pomyłka, np. wykazanie dokumentów nie dotyczących danego transportu czy zrobienie małego błędu w papierach. Ważne, żeby przewoźnicy, którzy wykonują tranzyt do Rosji przez Białoruś, znali i trzymali się zasad, panujących na tym rynku.

Zobacz również