AdobeStock

Węgry zaostrzają przepisy dla tranzytu. Od poniedziałku kara znacznie wzrośnie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Od 11 kwietnia 2026 r. przewoźnicy realizujący przejazdy tranzytowe przez Węgry muszą liczyć się z istotnym zaostrzeniem przepisów. Za nieuprawniony zjazd z wyznaczonych tras tranzytowych grozić będzie kara w wysokości 400 tys. HUF – czterokrotnie wyższa niż dotychczas.

Tekst, który czytasz, został przetłumaczony za pomocą automatycznego narzędzia, co może wiązać się z pewnymi nieścisłościami. Dziękujemy za wyrozumiałość.

Zmiany, które jeszcze w marcu funkcjonowały jako projekt legislacyjny, zostały ostatecznie przyjęte. Zgodnie z rozporządzeniem rządu nr 76/2026 (III. 26.), od 11 kwietnia każdy pojazd ciężarowy przejeżdżający przez Węgry bez celu transportowego na terytorium kraju będzie zobowiązany do poruszania się wyłącznie po wyznaczonej sieci tras tranzytowych.

Nowelizacja uzupełnia par. 48 węgierskiego Kodeksu drogowego (KRESZ) o ustęp (14a), wprowadzając jednoznaczne ograniczenie: pojazdy w tranzycie nie mogą dowolnie wybierać trasy przejazdu.

Charakter przewozu, a nie kraj rejestracji pojazdu

Kluczowe znaczenie ma przy tym charakter przewozu, a nie kraj rejestracji pojazdu. Oznacza to, że ciężarówka na zagranicznych tablicach może opuścić trasę tranzytową, jeśli realizuje załadunek lub rozładunek na Węgrzech, natomiast pojazd zarejestrowany na Węgrzech podlega tym samym ograniczeniom, jeśli jedynie przejeżdża przez kraj bez lokalnego celu.

To doprecyzowanie zamyka furtki interpretacyjne, które mogły istnieć wcześniej. Jednocześnie wprowadza wyraźny podział: dotychczasowe naruszenia przepisów ruchu drogowego w tym obszarze pozostają zagrożone karą 100 tys. forintów (ok. 1 tys. zł), ale nieuprawniony zjazd z trasy tranzytowej trafia do osobnej kategorii, już z sankcją sięgającą 400 tys. forintów.

Formalnie przypisana jest ona kierowcy, jednak w przypadku jego nieobecności – przechodzi na operatora pojazdu. W realiach rynku oznacza to, że ryzyko finansowe wprost trafia do przedsiębiorstw transportowych. To kolejny sygnał, że odpowiedzialność za zgodność z regulacjami przesuwa się z poziomu kierowcy na poziom organizacji transportu.

Tagi:

Zobacz również