Ostatnią podwyżkę o 10 procent wprowadzono jeszcze w grudniu, co doprowadziło do osiągnięcia rekordowego poziomu cen paliw. Litr benzyny 95 kosztuje, w przełożeniu na polską walutę, 2,36 zł. Za olej napędowy Białorusini muszą płacić 2,44 zł.
Latem przeciw podwyżkom protestowali mińscy kierowcy. Przedstawiciele rafinerii są zdania, że paliwo nie powinno wynosić więcej niż 1 USD.
– Tegoroczna sytuacja na Białorusi, gigantyczne podwyżki cen paliw są wypadkową wielu czynników. Po pierwsze tego, że przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi w tym kraju, ceny paliw zostały obniżone. Po drugie – najwyraźniej rząd białoruski powoli wycofuje się ze sztucznego utrzymywania cen. Te były, i obecnie nadal są, znacznie niższe niż w Rosji, od której Białoruś kupuje surowiec. To chora, dumpingowa sytuacja, która zaczyna się zmieniać z powodów politycznych. Zapłacą za nią nie tylko obywatele tego kraju, ale też obcokrajowcy – tłumaczy prezes Transit Card International Polska, Ramunas Vaskevicius.
Autor: Łukasz Majcher













