Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Roszczenia Tyrolskiej Regionalnej Kasy Chorych zostały odrzucone. Sąd przyznał rację przewoźnikowi, który opłacał składki za kierowców w siedzibach w Polsce i w Czechach.

Co druga ciężarówka przewożąca ładunki po Austrii prowadzona jest przez kierowcę ze Wschodu. Zlecanie przewozów wschodnioeuropejskiej konkurencji i tworzenie oddziałów w krajach, gdzie koszty zatrudnienia są niższe, to sposób Austriaków na większe oszczędności i wyższe zyski.

Tyrolska Regionalna Kasa Chorych (Die Tiroler Gebietskrankenkasse – TGKK) zażądała zapłaty 13 mln euro od austriackiego przewoźnika, który zatrudniał kierowców z Polski i Czech i opłacał za nich składki w swoich zagranicznych oddziałach. Sprawa dotyczyła 600 pracowników, zatrudnionych w swoich ojczyznach, ale operujących w Austrii. Jak donosi lokalna gazeta “Tiroler Tageszeitung”, przedsiębiorca zaskarżył nakaz zapłaty wystawiony przez kasę, a Federalny Sąd Administracyjny przyznał mu rację.

Składki odprowadzane na Wschodzie to sposób Austriaków na oszczędności

Jak podkreśla gazeta, siedziba przedsiębiorstwa w Tyrolu jest centralnym punktem, z którego truckerzy zatrudniani w oddziałach w Niemczech, Polsce, Czechach i Rumunii otrzymywali zlecenia. Według regionalnej kasy chorych, to właśnie w Tyrolu należało odprowadzać składki. Fundusz walczy z takimi praktykami od lat – jak pokazała decyzja sądu administracyjnego – bezskutecznie. Według wyliczeń ekspertów, przewoźnicy oszczędzają w ten sposób nawet 4-5 tys. euro miesięcznie na pracowniku.

Arno Melitopulos, dyrektor Tyrolskiej Regionalnej Kasy Chorych,  podkreślił w wypowiedzi dla “Tiroler Tageszeitung”, że sytuację należy przeanalizować wspólnie z Ministerstwem Spraw Socjalnych. Ostatecznie TGKK pozostaje jeszcze rewizja nadzwyczajna od wyroku sądu.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu