Gwardia Cywilna odkryła ostatnio, że na hiszpańskie drogi powróciła zorganizowana grupa przestępcza, która nie dała o sobie znać przez ostatnie dwa lata. Policja sądowa po przeanalizowaniu danych wielu śledztw prowadzonych przez różne jednostki i połączeniu ich z doniesieniami z sektora transportu, doszła do wniosku, że tzw. „surferzy” drogowi znów przystąpili do ataku.
Wszyscy oni stosują ten sam ‚modus operandi’. Podchodzą swoje ofiary w nocy, na drogach drugorzędnych. Swoje napady planują jednak bardzo szczegółowo: szpiegują pracowników firm transportowych, dają łapówki lub zastraszają, aby zdobyć dokładne informacje dotyczący tras ciężarówek, ładunków, grafiku. Swój cel wybierają starannie, biorąc pod uwagę rodzaj transportowanego towaru, jego wartość, czy łatwo go ukraść i spieniężyć. Po wybraniu ofiary, wstępnie ją obserwują – pokonywane przez nią trasy i stosowane zabezpieczenia (kamera, alarm), a potem wybierają dogodne miejsce i moment i atakują. Jednym pojazdem poruszają się z wyłączonymi światłami za ciężarówką, utrzymując się w jej tzw. ‚martwym punkcie’, a drugim przed nią, osiągając odpowiednią stałą prędkość i zwracając na siebie uwagę kierowcy. W międzyczasie mężczyźni jadący busem z tyłu zbliżają się do ciężarówki, wskakują na nią, forsują drzwi i zaczynają kraść towar. Kiedy już zabiorą wszystko co mogą, lub to, co miało największą wartość, uciekają z miejsca zdarzenia. Taka operacja trwa zaledwie kilka minut.
Napastnicy to najczęściej dawni policjanci lub wojskowi, głównie pochodzenia rumuńskiego. Tworzą wysoko wyspecjalizowaną grupę, której działania mają zasięg międzynarodowy. Wg Gwardii Cywilnej istnieje co najmniej jedna taka zorganizowana grupa działająca obecnie w Hiszpanii. Gwardziści radzą, aby firmy transportowe instalowały systemy kamer z tyłu pojazdu, aby kierowcy mogli w porę zareagować w razie próby napaści. Ponadto analitycy zalecają także znakowanie towaru.











