Zdjęcie: AdobeStock

Uzgodniono reformę unijnej unii celnej: szybciej i cyfrowo, ale z nowymi ryzykami dla spedytorów

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

UE uzgodniła największą reformę Unii Celnej od 1968 r. Procesy mają stać się bardziej cyfrowe i bardziej spójne, zwłaszcza w dynamicznie rosnącym sektorze e-commerce. Organizacje branżowe przyjmują zmiany z zadowoleniem, ale zwracają uwagę na zwiększoną odpowiedzialność spedytorów.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

UE dostosowuje swoje przepisy celne do współczesnych realiów, przeprowadzając gruntowną przebudowę. Komisja Europejska poinformowała w tym tygodniu, że Parlament Europejski i Rada uzgodniły kompleksową reformę Unii Celnej. Celem jest nowoczesny, oparty na danych system celny z silniej zharmonizowanymi procedurami we wszystkich państwach członkowskich.

Jednak proces legislacyjny nie jest jeszcze w pełni zakończony: Parlament i Rada muszą w najbliższych tygodniach dopracować szczegóły techniczne, zanim reforma zostanie formalnie przyjęta.

Nowy unijny urząd celny we Francji

Kluczowym elementem reformy jest utworzenie nowego unijnego urzędu celnego (EUCA) z siedzibą w Lille (Francja). W przyszłości będzie on koordynować procedury celne we wszystkich 27 państwach członkowskich, usprawniać wymianę danych i centralizować zarządzanie ryzykiem na poziomie UE.

Uzupełnieniem ma być centralna unijna platforma danych celnych. Firmy będą musiały przekazywać swoje dane tylko raz, zamiast korzystać z wielu krajowych systemów, jak ma to miejsce obecnie.

Szczególnie dla spedytorów działających międzynarodowo może to w średnim okresie przełożyć się na prostsze i szybsze procesy.

E-commerce napędza reformę

Tłem reformy jest przede wszystkim ogromny wzrost liczby małych przesyłek w handlu internetowym. Według Komisji około 5,9 mld przesyłek o niskiej wartości trafiło do UE w 2025.

UE odpowiada na to kilkoma działaniami:

  • Likwidacja progu zwolnienia z cła dla przesyłek poniżej 150 euro,
  • Wprowadzenie ryczałtowej stawki cła w wysokości 3 euro od lipca 2026 r.,
  • dodatkowe opłaty za obsługę najpóźniej od listopada 2026 r.

Dodatkowo platformy internetowe zostaną objęte surowszymi obowiązkami: w przyszłości będą traktowane jak importerzy, będą musiały wcześniej przekazywać informacje celne i poniosą odpowiedzialność za przestrzeganie przepisów. W przypadku systematycznych naruszeń mogą obowiązywać kary do 6 procent wartości importu.

Uproszczenia dla rzetelnych firm

Jednocześnie reforma przewiduje ułatwienia dla tzw. podmiotów “Trust & Check”. Firmy o wysokim poziomie zgodności z przepisami mają korzystać z uproszczonych procedur i mniejszej liczby kontroli. Dotychczasowe programy, takie jak status AEO, pozostaną w mocy.

Dla spedytorów oznacza to: ci, którzy współpracują z rzetelnymi klientami, mogą w przyszłości odprawiać przesyłki celne szybciej.

Co w praktyce zmieni się dla spedytorów

Dla spedytorów reforma ma dwa oblicza. Z jednej strony pojawiają się korzyści efektywnościowe: mniej krajowych wyjątków, centralna baza danych oraz – w dłuższej perspektywie – szybsza odprawa mogą ułatwić codzienną pracę.

Z drugiej strony rośnie odpowiedzialność, zwłaszcza w przypadku pośredniego przedstawicielstwa celnego. W takich sytuacjach spedytorzy często działają wobec organów w imieniu swoich klientów, nie mając możliwości pełnej kontroli nad zawartością towaru ani nad poprawnością zgłoszenia. To właśnie tutaj organizacje branżowe dostrzegają ryzyka.

DSLV i CLECAT ostrzegają przed większą odpowiedzialnością

Federalne Stowarzyszenie Spedycji i Logistyki DSLV zasadniczo z zadowoleniem przyjmuje reformę, ale ostrzega przed problematycznym przypisaniem odpowiedzialności.

Odpowiedzialność jest przypisywana zgodnie z zasadą tego, kogo można pociągnąć do odpowiedzialności, a nie zgodnie z winą” – krytykuje Jutta Knell, zastępczyni dyrektora generalnego DSLV.

Pośredni przedstawiciel celny mógłby zostać potraktowany jako „jedyna osoba odpowiedzialna”, nawet jeśli nie ma wpływu na faktycznie przekazywane informacje ani na zawartość towaru.

Z perspektywy stowarzyszenia szczególnie krytyczne jest powiązanie z reformą e-commerce: spedytorzy mogą w przyszłości odpowiadać za naruszenia popełniane przez duże platformy internetowe, jeśli zapewniają przedstawicielstwo celne dla ich przesyłek.

Wraz z europejską organizacją parasolową CLECAT DSLV apeluje więc o jasne przypisanie odpowiedzialności faktycznym uczestnikom rynku. Stowarzyszenie krytykuje także fakt, że wciąż brakuje kluczowych szczegółów proceduralnych oraz zasad wdrożenia.

Wdrażanie do 2034 r., ale pierwsze zmiany już w 2026 r.

Reforma będzie wdrażana stopniowo. Pierwsze działania dotyczące e-commerce zaczną obowiązywać od lata 2026 r.

Zmiany strukturalne będą następować przez kilka lat:

  • Uruchomienie unijnego urzędu celnego od 2027 r.,
  • Uruchomienie platformy danych dla e-commerce od 1 lipca 2028 r.,
  • pełne otwarcie dla wszystkich firm od 2031 r.,
  • pełne wdrożenie systemu do 2034 r.

To pokazuje jasno: przebudowa Unii Celnej to projekt długoterminowy, z pierwszymi natychmiastowymi efektami, ale jej pełny wpływ będzie widoczny dopiero w kolejnych latach.

Uzupełnieniem ma być centralna unijna platforma danych celnych. Firmy będą musiały przekazywać swoje dane tylko raz, zamiast korzystać z wielu krajowych systemów, jak ma to miejsce obecnie, co w praktyce często wymaga wsparcia narzędzi takich jak AutoID.

Kluczowym elementem reformy jest utworzenie nowego unijnego urzędu celnego (EUCA) z siedzibą w Lille (Francja). W przyszłości będzie on koordynować procedury celne we wszystkich 27 państwach członkowskich, usprawniać wymianę danych i centralizować zarządzanie ryzykiem na poziomie UE, co wpisuje się w szersze trendy takie jak nearshoring.

Tagi:

Zobacz również