Nowelizacja wprowadza przepisy budzące spore wątpliwości. Wciąż problematyczną pozostaje kwestia poboru opłat w elektronicznym systemie. Przewoźnicy narzekają na przeniesienie odpowiedzialności za niewniesienie opłaty z kierowcy na właściciela pojazdu. Otwiera to zdaniem właścicieli firm drogę do nieuczciwych zachowań pracowników. Andrzej Bogdanowicz z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego podaje przykład kierowcy zwolnionego z pracy i chcącego się odegrać na pracodawcy i celowo wjeżdżającego na drogę płatną, po to, by firma została obarczona karą.
Mówi się jednak, że kary administracyjne będą niższe. Obecnie za brak opłaty zapłacimy 3000 zł oraz 1500 zł za brak pełnej wpłaty. Po wejściu w życie ustawy kara za pojazd ciężarowy będzie trzykrotnie niższa, zaś za samochody osobowe z przyczepkami zapłacimy 6 razy mniej. To jednak wciąż za mało by zadowolić przewoźników. Postulują oni bowiem, by "przedsiębiorcy mieli możliwość dopłaty wraz z opłatą manipulacyjną, jeśli należność za przejazd nie zostanie pobrana."
Kłopotliwe okazały się także nowe regulacje w naliczaniu kar. Obecnie kara naliczana jest za minięcie każdej bramownicy wyposażonej w system. Po nowelizacji naruszenia przepisów będą kumulowane w systemie dziennym – za każdy dzień otrzymamy jedną karę. Według transportowców taki pomysł nie pozwoli w pełni uniknąć podwójnego nakładania kar. Sami proponują rozwiązanie w postaci systemu 24-godzinnego.
Nowelizacja przewiduje także abolicję dla kierowców, wobec których toczy się postępowanie w sprawie braku opłat. Na skutek zmian zostaną też ujednolicone zasady zwolnienia z opłaty pojazdów służb mundurowych, spejclanych oraz ratowniczych.
źródło: gazetaprawna.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









