Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Po półtora roku problemów z belgijskim systemem poboru opłat drogowych Viapass, setkami wystawionych niesłusznie mandatów – wreszcie można liczyć na pewną poprawę. Walonia planuje znacznie obniżyć kwoty mandatów za wykroczenia związane z opłatami drogowymi.

Do tej pory wszystkie naruszenia związane z systemem Viapass, karane były mandatem w wysokości 1 tys. euro (ok. 4,2 tys. zł). Nowy rząd w Walonii planuje jednak dotrzymać obietnicy byłego ministra ds. budżetu Christophe’a Lacroix i dostosuje wysokość grzywny do wagi naruszenia – informuje belgijski dziennik “Sudpresse”.

Zgodnie z niepotwierdzonymi oficjalnie informacjami, Jean-Luc Crucke – obecny minister ds. budżetu, rozpatruje możliwość wprowadzenia mandatów w następujących wysokościach:

– 100 euro za jednorazowy przejazd bez opłaty, wywołany nieuwagą kierowcy (lub awarią urządzenia),

– 500 euro za kilka przejazdów bez opłaty,

– 1000 euro będzie natomiast karą za kompletny brak urządzenia marki Satellic.

Według “Sudpresse”, decyzja dotycząca grzywien powinna zostać podjęta jeszcze przed końcem roku.

Wadliwy sprzęt przyczyną mandatów

Sprawa nienależnych mandatów wysłanych przez region stołeczny Brukseli do tysięcy przewoźników ciągnie się w zasadzie od momentu wprowadzenia myta na belgijskich drogach, czyli od kwietnia 2016 roku. Chodzi tu o mandaty wypisane z powodu złych danych, otrzymanych z wadliwie działających skrzyneczek OBU, które każda ciężarówka powinna mieć na pokładzie. Kary pieniężne wynosiły 1000 euro za wykroczenie.

Umorzone mandaty na 5 mln euro

Od czasu wprowadzenia na belgijskie drogi myta dla ciężarówek, region stołeczny Brukseli wydał ponad pięć tysięcy nienależnych mandatów. To ponad pięć milionów euro, które miało trafić do stołecznej kasy. Nie trafi, bo minister rządu regionu stołecznego obiecał ich umorzenie.

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że w sprawie niesprawiedliwie przyznanych mandatów za wadliwe działanie urządzeń pokładowych do pobierania myta (OBU) można składać pisemne odwołania. Jasne było również, że odpowiedzialność za wadliwy sprzęt ponosi firma Satellic, a nie użytkownicy. Karę należało jednak wpierw uiścić, a dopiero potem można było się od niej odwołać. Guy Vanhengel, minister rządu regionu stołecznego Brukseli  zapowiedział jednak, że przedsiębiorcy transportowi mogą ubiegać się o odroczenie zapłaty oraz, że rząd pracuje nad tym, by kary pieniężne zostały jak najszybciej anulowane, a zapłacone już kary – zwrócone. Minister zapowiedział również, że w przypadku niezapłacenia kary, sprawa nie trafi do komornika.

Długie oczekiwanie na sprawiedliwość

Umorzenie kary to bardzo dobra wiadomość dla wielu firm transportowych. Uiszczenie tysiąca euro za uchybienie, które nie zdarzyło się z winy przewoźnika, było dla przedsiębiorców prawdziwym ciosem.

Komentatorzy belgijscy zwracają jednak uwagę na fakt, że administracja świetnie wie, że zostało wydanych kilka tysięcy nienależnych mandatów, a nie potrafi w krótkim czasie poradzić sobie z ich umorzeniem. Na szczęście sprawa zmierza jednak powoli do pomyślnego zakończenia.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu