Przybywają do Niemiec z Syrii, Afganistanu i Iraku i mogliby pracować „za kółkiem”. Ekspert z Jobcenter München wyjaśnia, jak można wykorzystać ich potencjał w niemieckim sektorze transportu.
Monachium. Syryjscy uchodźcy, którzy niedawno przybyli do Niemiec, mogliby tymczasowo zasilić krajowy sektor transportu i spedycji. W kraju wciąż brakuje zawodowych kierowców, podkreślił w trakcie Spotkania Ekspertów ds. Logistyki (LET) Michael de Graat, koordynator projektu wsparcia dla uchodźców przy Jobcenter München. Trwający wciąż napływ imigrantów daje możliwość rozwiązania problemu z brakiem wykwalifikowanej siły roboczej w sektorze.
Mężczyźni, którzy dziś do nas przyjeżdżają, zaspokoją potrzeby jutra”, wyjaśnia de Graat.
Potrzebują oni ok. 6 miesięcy, aby nauczyć się języka niemieckiego. „Język jest kluczowy”, przyznaje ekspert. W mężczyznach, którzy znaleźli azyl w Niemczech, widzi potencjał. W samym tylko Jobcenter München prowadzonych jest około 3000 uchodźców, jednak na razie tylko 700 z nich mówi po niemiecku. Młodzi ludzie uczą się jednak szybko. Najlepszym sposobem na wdrożenie do pracy w branży są praktyki. „Wtedy obie strony – przedsiębiorca i praktykant – mogą się poznać i sprawdzić, czy odpowiada im współpraca”.
Michael de Graat zachęca przedsiębiorców, którzy chcą pozyskać najlepszych pracowników, do niezwłocznego kontaktu z agencjami pośrednictwa pracy. Placówki te wspierają firmy spedycyjne i transportowe w wyszkoleniu nowych pracowników. Ponadto w przypadku zatrudnienia imigrantów przedsiębiorcom oferowane są różne formy wsparcia, także finansowego.












