Transport drogowy we Włoszech jest w zapaści. Upadające firmy są na porządku dziennym. Spółki skumulowały tyle długów, że aby kondycja finansowa powróciła do normy, musi opłynąć kilka lat; stwierdza Franco Pensiero, prezes Trasportunito.
Już od przyszłej soboty – precyzuje Pensiero – w siedzibie Rady Narodowej Trasportounito – będą wyznaczone linie protestu przeciw opóźnieniom Rządu w sprawie ponownego zdefiniowanego transportu drogowego, aby zagwarantować bezpieczeństwo rynku.
To prawda, że ponosimy konsekwencje kryzysu międzynarodowego – mówi Franco Pensiero – ale szkody strukturalne są efektem braku definicji norm dotyczących transportu drogowego, które mają służyć pokryciu kosztów zarządzania, aby nie narażać na szkody bezpieczeństwa drogowego. Nieskuteczny jest również sposób myślenia zakładający, że problemy transportu drogowego rozwiążą się po zastosowaniu środków ekonomicznych.
Sytuacja przedstawia się coraz gorzej dla pracowników z sektora – kontynuuje Pensiero.
W zawieszeniu pozostają tematy dużej wagi, jak obowiązkowa płatność za usługi transportowe w ciągu 30 dni, wynagrodzenie za czas postoju bezproduktywnego w miejscach załadunku i rozładunku towaru, ułożenie taryfy w taki sposób, aby gwarantowała pokrycie kosztów minimalnych, ograniczenie łańcucha podwykonawców w usługach transportowych, problem zwrotu palet, opakowań na których przewozi się ładunek.
Przewoźnicy muszą zdawać sobie sprawę – podsumowuje Pensiero – jak wyglądają rozmowy na temat nowych norm w sektorze, a w efekcie przyszłość ich firm. Dlatego na przyszłym zebraniu nasza delegacja będzie pełniejsza niż zwykle.
Autor: Marta Wiśniewska
Źródło: trasportale.it









