Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Niemiecka policja i funkcjonariusze BAG surowo traktują kierowców i firmy dopuszczające się manipulacji tachografami. Mimo to wciąż nie brakuje kombinatorów. Oto historia wykroczenia, które zakończyło się horrendalną kaucją na poczet grzywny. Oszustwo będzie jednak kosztowało przewoźnika jeszcze więcej.

W ubiegłym tygodniu na drodze federalnej B27 w Mössingen (Badenia-Wirtembergia) policjanci zatrzymali do kontroli 35-letniego kierowcę ze Słowenii. Uwagę funkcjonariuszy zwróciło zmęczenie truckera. W związku z tym postanowili sprawdzić odczyty z tachografu, które wykazały pewne nieprawidłowości.

Z tego powodu pojazd został przewieziony do autoryzowanego warsztatu, w którym tachograf został poddany szczegółowej kontroli. Wówczas podejrzenia o manipulację potwierdziły się. Tachograf został zdemontowany i skonfiskowany, a pojazd zatrzymany.

Prokuratura przekazała urządzenie do ekspertyzy. Kierowca i przewoźnik będą musieli zapłacić kaucję na poczet mandatu w wysokości 20 tys. euro (86 tys. złotych) – donoszą lokalne media. Trwa dochodzenie w sprawie fałszowania zapisów technicznych.

Wysoka cena manipulacji

Opłata, której domaga się niemiecka policja jest jedynie kaucją na poczet mandatu, który zostanie dopiero wystawiony – tłumaczy Paul Reich, starszy prawnik z Transcash.eu.

– Wysokość mandatu może pokryć się z wysokością kaucji bądź będzie wyższa. Urząd zaliczy kaucję na poczet grzywny – dodaje prawnik.

Oprócz grzywny, słoweńskiego przewoźnika czeka jeszcze poniesienie kosztów usunięcia tachografu w autoryzowanym warsztacie oraz postoju na parkingu, na który skierowano pojazd. Ciężarówka będzie mogła go opuścić dopiero po zainstalowaniu nowego tachografu.  

Fot. Pxhere

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu