Polizei NRW (zdjęcie poglądowe)

156 km/h ciężarówką na niemieckiej A6. Czy sam tachograf może być dowodem?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Niemiecka policja zatrzymała ciężarówkę, której tachograf miał zarejestrować prędkość do 156 km/h. Funkcjonariusze podejrzewają również manipulację urządzeniem. Sprawa zwraca jednak uwagę na szerszy problem: czy sam zapis z tachografu może być podstawą do ukarania kierowcy za przekroczenie prędkości? Praktyka i orzecznictwo w poszczególnych krajach różnią się, a niedawny wyrok włoskiego sądu ponownie otworzył dyskusję o granicach wykorzystania danych z tachografów. 

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Kilka dni temu na autostradzie A6 w pobliżu Sinsheim niemiecka policja zatrzymała kierowcę ciężarówki, który – według zgłoszenia świadków – miał poruszać się z prędkością około 140 km/h w strefie robót drogowych. Po zatrzymaniu pojazdu funkcjonariusze przeanalizowali dane z tachografu cyfrowego. Urządzenie miało zarejestrować prędkość dochodzącą do 156 km/h.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Policja poinformowała również o podejrzeniu manipulacji tachografem, dlatego postępowanie dotyczy nie tylko wykroczeń drogowych, lecz także możliwego fałszowania dokumentacji technicznej. Kierowcy zatrzymano prawo jazdy, kartę kierowcy i kluczyki do pojazdu.

To jednak tylko jedna strona tej historii. Równie interesujące jest pytanie, czy sam zapis z tachografu może stanowić podstawę mandatu za przekroczenie prędkości?

Włoski sąd: sam tachograf to za mało

W połowie czerwca br. Sąd w Brindisi uchylił mandat wystawiony kierowcy ciężarówki wyłącznie na podstawie wydruku z tachografu cyfrowego. Sędzia uznał, że tachograf nie został zaprojektowany do egzekwowania ograniczeń prędkości, lecz do kontroli czasu jazdy, przerw i odpoczynków kierowców zgodnie z rozporządzeniem (UE) nr 165/2014. 

Ponieważ organ nie przedstawił innych dowodów – takich jak pomiar wykonany fotoradarem czy innym urządzeniem do kontroli prędkości – mandat został uchylony. Sąd podkreślił, że w tej sprawie jedynym dowodem był wydruk z tachografu, a to – jego zdaniem – nie wystarcza do przypisania kierowcy wykroczenia. 

Co istotne, nie oznacza to całkowitego wyłączenia danych z tachografu z postępowań. We Włoszech trwa spór interpretacyjny, ponieważ w innym orzeczeniu włoski Sąd Najwyższy dopuścił możliwość wykorzystania takich zapisów jako materiału dowodowego w określonych okolicznościach.

Komisja Europejska już wcześniej zajęła stanowisko

Wyrok sądu w Brindisi nie jest pierwszym tego typu rozstrzygnięciem we Włoszech. Linia orzecznicza części włoskich sądów zaczęła zmieniać się po interwencji Komisji Europejskiej, która w 2020 r. zakwestionowała przepisy pozwalające rutynowo wystawiać mandaty wyłącznie na podstawie danych z tachografów.

W ocenie Komisji praktyka ta narusza rozporządzenie (UE) nr 165/2014, ponieważ tachograf służy przede wszystkim do kontroli czasu pracy kierowców zawodowych, a nie do powszechnego egzekwowania ograniczeń prędkości. 

Bruksela wezwała wówczas Włochy do zmiany przepisów, wskazując, że w przeciwnym razie sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Jak wygląda to w Polsce?

W Polsce Inspekcja Transportu Drogowego nie nakłada mandatów za przekroczenie prędkości wyłącznie na podstawie historycznych zapisów z tachografu.

Powodów jest kilka, ale najważniejszy ma charakter praktyczny. Sam zapis prędkości nie pozwala jednoznacznie ustalić miejsca wykroczenia, obowiązującego w tym miejscu ograniczenia prędkości ani uwzględnić wszystkich okoliczności wpływających na ocenę zdarzenia. Ministerstwo Infrastruktury wielokrotnie zapewniało przedstawicieli branży transportowej, że rutynowe mandaty wystawiane wyłącznie na podstawie danych z tachografów nie będą stosowane.

Nie oznacza to jednak, że dane z urządzenia są bezwartościowe. Mogą zostać wykorzystane m.in. podczas rekonstrukcji wypadków drogowych albo w przypadku tzw. overspeed, gdy tachograf rejestruje jazdę z prędkością przekraczającą ogranicznik przez ponad minutę.

Niemcy dopuszczają tachograf jako dowód, ale nie w każdej sytuacji

W Niemczech podejście jest bardziej złożone. Orzecznictwo niemieckich Wyższych Sądów Krajowych, m.in. OLG Hamm i OLG Köln, od lat dopuszcza wykorzystanie zapisów z tachografów jako materiału dowodowego w sprawach dotyczących przekroczenia prędkości. Sądy wskazywały również, że nawet brak aktualnej legalizacji urządzenia nie przekreśla automatycznie jego wartości dowodowej, choć wymaga zastosowania odpowiedniego marginesu błędu na korzyść kierowcy.

Nie oznacza to jednak, że każdy historyczny zapis z tachografu automatycznie prowadzi do mandatu. Orzecznictwo dotyczy bowiem dopuszczalności dowodu w postępowaniu, a nie zasad prowadzenia rutynowych kontroli drogowych. W praktyce niemieckie służby nie wystawiają mandatów wyłącznie na podstawie zapisów ujawnionych podczas późniejszej analizy danych z tachografu, ponieważ sam odczyt nie pozwala ustalić, jakie ograniczenia obowiązywały w miejscu i czasie zarejestrowanego zdarzenia.

W sprawie z A6 tachograf nie jest jedynym dowodem

Sprawa z autostrady A6 dobrze pokazuje, jak istotny jest kontekst wykorzystania danych z tachografu. W tym przypadku zapis z urządzenia był tylko jednym z elementów materiału dowodowego. Policja dysponowała zgłoszeniem świadka dotyczącym bardzo szybkiej jazdy ciężarówki, a podczas kontroli ujawniła również ślady możliwej manipulacji tachografem. To właśnie podejrzenie fałszowania zapisów technicznych może mieć dla kierowcy znacznie poważniejsze konsekwencje niż sam odczyt prędkości. Jednocześnie sprawa pokazuje, że sam zapis z tachografu nie zawsze przesądza o odpowiedzialności kierowcy. O tym, czy może zostać wykorzystany jako dowód, decydują przepisy obowiązujące w danym kraju, okoliczności konkretnego zdarzenia oraz praktyka organów kontrolnych i sądów.

Tagi:

Zobacz również