Pościg rozpoczął się w niedzielę około godziny 22.45. Policjanci ścigali kierowcę, który nie zatrzymał się do kontroli. Nie dość, że uciekinier gnał pod prąd, to uderzył w blokujący go radiowóz i ruszył dalej. Przy ulicy Giedrojcia porzucił swoje auto i zaczął uciekać pieszo. Po dwóch godzinach policjanci złapali pirata drogowego w mieszkaniu jego kolegi. Okazało się, że miał we krwi 0,21 promila alkoholu.
Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym, bez wymaganego oświetlenia, ucieczkę oraz spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym uciekinier otrzymał 47 punktów karnych. Pod czas przesłuchania wyraził skruchę i nie potrafił wyjaśnić dlaczego uciekał. Całe szczęście policjanci podali przyczynę, dla której starali się zatrzymać samochód – była nią jazda bez zapiętych pasów.
źródło: motoryzacja.interia.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz











