Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Zbigniew Cabak, 55-letni zawodowy kierowca ciężarówki z Krakowa, twierdzi, że były pracodawca go oszukał. Mężczyzna trzyma w ręku wyrok sądu apelacyjnego, nakazujący jego pracodawcy wypłatę zaległego wynagrodzenia. Cabak do tej pory nie dostał ani grosza.

Państwo G. nie zapłacili mi za dwa miesiące pracy – informuje Zbigniew Cabak. W sumie powinien był dostać 7 tys. zł. W 2003 roku Cabak pracował jako kierowca w krakowskiej firmie spedycyjnej Kredo, należącej do małżonków Mariusza i Krystyny G. Jeździł głównie do Anglii, Niemiec i Austrii. Podpisał umowę wstępną, druga, już na stałe, miała być po trzech miesiącach.

Nie dostałem pieniędzy, a po dwóch miesiącach już był kolejny kierowca na moje miejsce – mówi Cabak. Poszkodowany wytoczył firmie proces. Domagał się zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami. Sprawa przed sądem ciągnęła się od roku 2003 przez sześć lat. Pierwszą sprawę kierowca przegrał. Wyrok w 2006 r. był dla niego niekorzystny, bo umowa, jaką zawarł z pracodawcami, była niekompletna. Złożył jednak apelację i wygrał. W 2009 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał Mariuszowi i Krystynie G. wypłatę 3 tys. zł plus odsetki od 2003 r., razem 5,2 tys. zł.

Kwota jest mniejsza niż ta żądana na początku, ale teraz to bym chciał odzyskać cokolwiek – mówi poszkodowany. Okazało się jednak, że w międzyczasie były pracodawca Cabaka zaprzestał działalności, a małżeństwo G. nie posiada nic, co komornik mógłby im zająć. Prawdopodobnie ciężarówki przepisali na syna, widuję je czasami, jak jeżdżą w innej firmie znajomego G. – mówi Cabak.

Kierowcy udało się kiedyś natknąć na Mariusza G. i porozmawiać o zaległościach. Usłyszałem, że nasłałem na nich komornika, więc mogę spier… Złożył na mnie zawiadomienie na policję, że chcę wyłudzić pieniądze, że ich nachodzę, choć to ja miałem w ręku nakaz komornika i pismo, które stwierdza, że powinni mi zapłacić ponad 5 tys. zł. Policja puściła mnie wolno, bo mam prawo domagać się pieniędzy – opowiada Cabak.

Oprócz Cabaka w firmie Kredo pracowało kilku kierowców, którzy mieli być w podobny sposób oszukani. Czterech z nich występowało jako świadkowie na procesie Cabaka. Nie mogli założyć sprawy i domagać się pieniędzy. G. tak długo ich zwodził, że ich roszczenia się przedawniły – stwierdza kierowca.

Roszczenia wobec pracodawcy przedawniają się po trzech latach.

Jednak jeżeli zapadnie wyrok mówiący o tym, że pracodawca ma wypłacić świadczenia, pracownik może dochodzić swoich praw przez następne 10 lat – tłumaczy mecenas Andrzej Mikulski, radca prawny. Dla poszkodowanego takie sprawy są szczególnie trudne, bo ma do czynienia z próżnią. Firma nie istnieje, nie ma kontaktu z osobą odpowiedzialną – dodaje mecenas. Ostatnią deską pomocy jest państwowy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, do którego można się zgłosić.

 

 

Autor: Paulina Pożarycka

Źródło: http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/246841,krakow-od-siedmiu-lat-walczy-o-wyplate,id,t.html

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu