Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Możliwości przewozowe w Austrii i Niemczech są niższe niż popyt na usługi transportowe i to nie z powodu braku ciężarówek, lecz za sprawą niedoboru kadry w branży. Wzrost stawek za przewozy w Austrii waha się między 5 a 20 proc.

Boom austriackiej gospodarki zderzył się z brakiem wystarczających możliwości przewozowych. Przewoźnicy mają obłożenie w całej Europie. Jeśli klient potrzebuje zlecić pilny transport, musi liczyć się ze wysoką dopłatą. Za przewóz last-minute na trasie 300 km w Niemczech trzeba zapłacić nawet 4 tys. euro (ok. 17 tys. zł) – czytamy na austriackim portalu nachrichten.at. Skąd aż tak wysoka cena? Powodem jest problem braku truckerów, który w Niemczech pogłębia się z każdym rokiem.

Dla porównania portal podaje przykład cen z czasów, gdy podaż usług transportowych była wyższa niż popyt. Wtedy za trasę z Linzu do Hamburga (ok. 900 km) stawka wynosiła nawet poniżej 1 tys. euro. (ok. 4,3 tys. zł).

Austriaccy przedsiębiorcy potwierdzają świetną koniunkturę na rynku.

Interesy idą dobrze. Popyt jest większy od podaży, a ceny pilnych zleceń wzrosły o 5 do 20 proc. – powiedział na łamach portalu Nikolaus Glisic, partner zarządzający w Petschl Transporte.

Tę tendencję pokazują także statystyki z ostatniego raportu “Transport Market Monitor” sporządzonego przez firmę doradczą Capgemini Consulting. W III kwartale br. wskaźnik możliwości przewozowych w całej Europie spadł o 20,5 proc., a ceny podniosły się o 7 proc.w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Analitycy potwierdzają, że wpływ na te zmiany mają zarówno boom gospodarczy jak i brak kierowców ciężarówek.

Za mało ciężarówek

Jak podkreśla Glisic, obecnie przewagę ma ten, kto ma własną flotę, choć przez lata ten model biznesowy uchodził za przestarzały. Brak własnych ciężarówek, a w razie potrzeby zlecanie przewozów – dotychczas taki sposób działania sprawdzał się. Wciąż stawiają na ten model spedytorzy, którzy z jednej strony mają do obsłużenia stałych klientów, z drugiej część przewozów zlecają tanim przewoźnikom. Doprowadziło to do oddania sporej części rynku konkurencji. Pojawia się pytanie – jak duża jest flota firm, które funkcjonują w ten sposób od lat?

Jednak to nie brak pojazdów ciężarowych, a przede wszystkim niedobór truckerów jest problemem Austriaków – podkreśla w wypowiedzi dla nachrichten.at Franz Danninger, rzecznik przewoźników z Górnej Austrii i szef firmy Hofmann & Neffe.

  Nawet 5 proc. europejskiej floty nie jest w użyciu właśnie za sprawą braku kierowców – podkreśla.

Komentarz redakcji:

Przewaga popytu nad podażą i pogłębiający się brak kadry w transporcie europejskim mogą dać początek pozytywnym zmianom w branży, zarówno z punkty widzenia kierowców jak i przewoźników. Z jednej strony już w tej chwili powodują wzrost stawek, a niebawem, miejmy nadzieję, przyczynią się do podwyżek pensji kierowców i poprawy wizerunku zawodu truckera.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu