Kluczowe fakty:
- Dotkliwe sankcje finansowe: Nawet najmniejsze potknięcie w dokumentacji skutkuje natychmiastową karą od 20 tys. złotych w górę.
- Kumulacja kar: W skrajnych przypadkach urzędnicy potrafią naliczyć jednej firmie łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych za serię drobnych uchybień.
- Nowe towary pod lupą: Od marcowej nowelizacji przepisów ścisłym monitorowaniem objęto również transport ubrań i butów.
- Brak elastyczności KAS: Krajowa Administracja Skarbowa odrzuca odwołania firm, ignorując zasadę proporcjonalności kary do przewinienia.
Zamiast eliminować przestępców skarbowych, teleinformatyczny system nadzoru coraz częściej uderza w rzetelnych przedsiębiorców. Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych (ZSPD) zwraca uwagę, że po ostatnich zmianach w prawie, problem drastycznych kar dotyka już nie tylko branży transportowej, ale również sektora e-commerce oraz producentów i dystrybutorów odzieży czy obuwia. Organizacja domaga się natychmiastowej interwencji Ministerstwa Finansów, a sprawą zajęła się już Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.
“Nie ma litości” za drobne pomyłki pisarskie
Przedstawiciele branży transportowej nie ukrywają oburzenia skalą bezwzględności urzędników skarbowych. Jak wskazuje Dariusz Matulewicz, prezes ZSPD, do stowarzyszenia niemal co tydzień trafiają zgłoszenia od załamanych przedsiębiorców.
W rozmowie z mediami szef organizacji postawił sprawę jasno:
Jeżeli przewoźnik drogowy świadomie łamie przepisy to należy mu się kara, a co jeżeli popełnił drobny błąd np. pisarski? Nie ma litości. Według Krajowej Administracji Skarbowej kara to jest kara. Zdarzają się sytuacje, że jeden przewoźnik dostaje nawet 60 tys. złotych kary za kilka „przewinień”, które nie mają charakteru intencjonalnego. Tak się nie da funkcjonować.
Sytuację pogarsza fakt, że fiskus rzadko korzysta z możliwości interpretowania przepisów na korzyść podatnika. Argumenty przedsiębiorców o braku złej woli czy rażącej dysproporcji kary w stosunku do pomyłki są rutynowo ignorowane.
Jedno słowo źle i przynajmniej 20 tys. złotych kary. Takie przypadki to niemal codzienność i wiele firm transportowych przyznaje, że system SENT dawno minął się już z założeniami. Przewoźnicy postrzegają zarówno przepisy jak i sposób procedowania jako nadużycie i kolejny sposób na ich dręczenie w celu uzyskania jak największych wpływów z kar. Pomimo możliwości interpretacji przewinienia na korzyść przewoźnika nic takiego się nie wydarza, a argumenty budowania zaufania u obywateli czy nie nieproporcjonalność kary do przewinienia powodują tylko oddalania wniosków od przedsiębiorców – dodaje Dariusz Matulewicz.
Odzież i buty w systemie dla towarów wrażliwych
SENT tworzono z myślą o ścisłej kontroli rynków paliwowych, alkoholowych czy tytoniowych. Jednak marcowa nowelizacja przepisów drastycznie rozszerzyła ten katalog, wprowadzając do systemu transport odzieży oraz obuwia.
Mnożenie biurokracji budzi ogromny opór rynku, zwłaszcza że stoi w jawnej sprzeczności z rządowymi zapowiedziami deregulacji gospodarki. Sektor transportowy wprost zarzuca administracji publicznej zmianę priorytetów.
System kontroli ma za zadanie dbać o przepisy prawa. Tutaj mamy ewidentnie system, którego zadaniem jest generowanie przychodu dla Skarbu Państwa i uderzanie w przedsiębiorców. W takim kształcie te przepisy to jest bat na przedsiębiorców i nie ma naszej zgody na to, by tak to funkcjonowało – podsumowuje prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Wobec narastającego kryzysu, regionalni przewoźnicy zapowiadają podjęcie szerokiej debaty publicznej nad zmianą przepisów i złagodzeniem taryfikatora. Swoje wsparcie i oficjalną interwencję w tej sprawie zadeklarowała już także Rzecznik MŚP.








