Polski

Cross-docking na fali, bo sprzyja skracaniu łańcuchów dostaw

Ten artykuł przeczytasz w 9 minut

Cross-docking sprzyja skracaniu łańcuchów dostaw, zakłada zmniejszanie zapasów. Oczywistym jest bowiem, że niższy kapitał „zamrożony” podczas transportu i składowania przekłada się wprost na obniżenie kosztów funkcjonowania całego systemu logistyki w przedsiębiorstwie.

Cross-docking na fali, bo sprzyja skracaniu łańcuchów dostaw
Fot. JAS-FBG

W Polsce, podobnie zresztą jak w innych krajach szybko przybywa  kolejnych terminali wyspecjalizowanych właśnie w realizacji cross-dockingu. Ostatni z nich uruchomiono pod Lublinem, w Trojaczkowicach. Otworzył go znany spedytor, firma JAS-FBG. Umożliwia przeładunek większości towarów bez konieczności składowania ich w magazynie. Sam magazyn jest zresztą relatywnie niewielki, ma zaledwie około 2,5 tys. mkw, ale aż kilkanaście doków przeładunkowych.

To nie pierwszy tego rodzaju obiekt tego spedytora. Trzy lata temu na terenie Segro Business Park Łódź, dla JAS-FBG powstał magazyn cross-dock o łącznej powierzchni 6,6 tys. mkw. “Szyty na miarę” obiekt zaopatrzono w 28 doków.

– Szukaliśmy miejsca, które będzie dobrze skomunikowane z węzłem autostradowym oraz z dogodną infrastrukturą komunikacji miejskiej. Obiekt typu cross-dock ma dwukrotnie większą liczbę bram niż magazyn w standardowym układzie, dzięki czemu znacznie usprawnia operacje przeładunkowe – tłumaczył Hubert Michalski, kierownik działu spedycji krajowej w JAS-FBG. 

Czas biegnie, ale w obu przypadkach motywacje były podobne. Chodzi o strategiczne położenie obu terminali, ułatwiające operatorowi działanie w określonej części kraju. Łódź to praktycznie środek Polski, z bardzo dobrą komunikacją w każdym kierunku, z kolei Trojaczkowice to terminal położony w sąsiedztwie drogi ekspresowej S19, a więc lokalizacja umożliwiająca efektywną dystrybucję i logistykę na terenie całego województwa lubelskiego. 

Dziś pod pojęciem cross-dockingu kryje się przede wszystkim przeładunek kompletacyjny. Położenie jest kluczowym elementem decydującym o lokalizacji obiektów tego typu. 

– Cross-docking polega na zebraniu towaru od jednego lub kilku dostawców, a następnie przewiezieniu ładunku do magazynu, gdzie następuje jego konsolidacja lub dekonsolidacja w postaci stworzenia optymalnej liczby przesyłek dedykowanych na środek transportu, a następnie dostawa do finalnego odbiorcy lub odbiorców. Jest to zatem ogniwo łączące dwa poszczególne odcinki transportu, poprzez rozładunek, przepakowanie, a następnie załadunek – z pominięciem etapu magazynowania – wyjaśniał w wypowiedzi dla prasy logistycznej Adam Jędryczek, specjalista ds. logistyki w JAS-FBG.

Mniej ogniw w łańcuchu dostaw

Cross-docking przydaje się wszędzie tam, gdzie istotny jest czas trwania całego łańcucha dostaw. Na przykład w łańcuchach dostaw  żywności. Przy przewozie żywności ten model wpływa dodatnio na termin ważności – przez skrócenie czasu transportu od producenta do odbiorcy końcowego towar może dłużej leżeć na sklepowej półce lub u konsumenta. Przeładunek kompletacyjny sprawdza się też wszędzie tam, gdzie trwałość ładunku jest ograniczona (np. w przypadku kwiatów). 

Cross-docking to przede wszystkim minimalizacja kosztów obsługi magazynowej ładunku. Operacje koncentrują się bezpośrednio w strefach przyrampowych. Ważne są liczne, przystosowane bramy i duże place manewrowe, pozwalające na jednoczesny rozładunek bądź załadunek wielu samochodów. Wykorzystywana powierzchnia ogranicza się bowiem do miejsca kompletowania przesyłek i miejsca składowania poszczególnych ładunków przeznaczonych do kompletacji.

Zaletą cross-dockingu jest także zmniejszanie liczby ogniw w łańcuchu dostaw. Czas dostawy skraca się, a liczba poszczególnych elementów łańcucha jest mniejsza, co ogranicza też ryzyko wystąpienia usterki, błędu lub opóźnienia.

Ryzyko pomyłki rośnie

Oprócz zalet, są jednak i wady. Przeładunek kompletacyjny jest usługą szybką, wymagającą wyjątkowo sprawnej organizacji nie tylko w punkcie formowania przesyłek, ale i przy współpracy z dostawcami i odbiorcami. Często wymaga to poniesienia dodatkowych kosztów związanych z informatyzacją (obsługa doków, linie sortujące, czytniki kodów, system zarządzania transportem i magazynem, pola segregacyjne itp.), zarówno w postaci infrastruktury, oprogramowania, jak i wiedzy pracowników.

Duża liczba przesyłek i szybka realizacja przeładunku może też zwiększyć ryzyko pomyłek. Wadą cross-dockingu bywa nierównomierność obciążenia pracą. Często dużą część ładunków należy sformować w jednym czasie, w innych porach w punkcie przeładunkowym niewiele się dzieje.

Skrócenie czasu realizacji dostaw ostatniej mili

Od pewnego czasu cross-dock działa też na terenie oddziału Dachsera w Strykowie, gdzie zwiększono powierzchnię przeładunkową do blisko 4 tys. mkw. Hala przeładunkowa otrzymała 24 dodatkowe rampy.

 – Rozbudowa oddziału o nowy cross-dock pozwala nam ponad dwukrotnie zwiększyć powierzchnię do obsługi przesyłek, co przekłada się na lepszą organizację i efektywność procesów. Od lat wolumeny towarów obsługiwanych przez Dachser systematycznie rosną i dotychczasowy obiekt przestawał nam już wystarczać. Teraz dysponujemy dodatkowym magazynem, który nie tylko umożliwia komfortową obsługę zleceń w obecnej skali, ale i zostawia miejsce na dalszy rozwój – mówił Krzysztof Słaby, kierownik operacyjny oddziału Dachser w Strykowie. 

Z początkiem czerwca br. nowy terminal przeładunkowy uruchomił w Krakowie FM Logistic. Dedykowany jest przede wszystkim do obsługi obszaru województwa małopolskiego. Poza funkcją przeładunkową pozwala na wykonywanie niewielkich operacji logistycznych, co zaspokoi rosnące potrzeby operatora w tym zakresie oraz umożliwi rozwój usług logistyki miejskiej dla samego miasta. Cross-dock FM Logistic jest częścią City Logistics Kraków I. Operator dysponuje powierzchnią zaledwie 2,3 tys. mkw, ale ma do dyspozycji 9 doków, a także rampę betonową umożliwiającą załadunek i rozładunek z poziomu zero. Ta liczba ramp przy tak małej powierzchni magazynu daje praktycznie nieograniczone możliwości handlingowe, pozwala na szybkie przeładunki i skrócenie czasu realizacji dostaw ostatniej mili. 

– Doskonała lokalizacja, na obrzeżach Krakowa idealnie wpisuje się w naszą strategię wdrożenia na szerszą skalę usług dla logistyki miejskiej. Koncepcja ta opiera się m.in. na sieci magazynów zlokalizowanych nieopodal dużych aglomeracji lub w samych miastach, tzw. dark stores. To umożliwia efektywne zarządzanie procesem dystrybucji i szybkie dostarczenie zamówień klientom. Dzięki bliskości drogi ekspresowej S7 jest to także dla nas dodatkowy dogodny punkt dystrybucji towarów na Słowację – mówi Rafał Witkowski, Central Europe groupage and distribution transport director w FM Logistic.   

Operator buduje swoją sieć magazynów przeładunkowych w oparciu o własne i partnerskie obiekty. Pięć głównych hubów zarządzanych przez FM Logistic pełni rolę regionalnych centrów dystrybucyjnych dla pozostałych lokalizacji. Model ten pozwala optymalnie realizować dystrybucję towarów w Europie Centralnej, tj. Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech.

Niektórzy łączą tradycyjne centra logistyczne z funkcjami magazynów cross-dockingowych. Tak swego czasu zrobiła firma Rohlig Suus Logistics uruchamiając pierwszy w Małopolsce obiekt łączący funkcję tradycyjnego magazynu oraz nowoczesnego terminala przeładunkowego cross-dock do obsługi operacji logistyki kontraktowej pod jednym dachem (na terenie 7R Park Kraków). 

– Integracja funkcji terminala przeładunkowego oraz magazynu logistycznego umożliwia zmniejszenie liczby operacji handlingowych, co przekłada się na bezpieczeństwo przesyłek i skraca czas realizacji zleceń. Możemy efektywniej zarządzać zasobami ludzkimi, dzięki czemu jesteśmy bardziej elastyczni dla naszych klientów – tłumaczył Artur Malarski, dyrektor produktu logistyki kontraktowej w Rohlig Suus Logistics.

Położenie w pobliżu autostrady A4 ułatwia prowadzenie dystrybucji produktów na cały kraj, a także do państw sąsiadujących. To ważne w szczególności dla firm współpracujących z partnerami np. w Czechach i na Słowacji. Duże znaczenie ma też bliskość wschodniej obwodnicy Krakowa, dzięki której można szybko dotrzeć do miasta.

Operatorzy kurierscy docenili atuty

Magazyny typu cross-docking od dłuższego już czasu rozwijają firmy kurierskie. Funkcje magazynu tego rodzaju spełnia np. centrum logistyczne DPD w Szczecinie. To około 5 tys. mkw powierzchni wykorzystywanej głównie do przeładunku towarów oraz wysyłania ich do ostatecznych odbiorców.  

– Obiekt w Szczecinie ma usprawnić procesy i tym samym zwiększyć potencjał operacyjny DPD Polska w północno-zachodniej części kraju. Ma to niebagatelne znaczenie przy rosnącym zapotrzebowaniu na usługi kurierskie. Model logistyczny wdrażany przez nas od 2018 r. pozwala przyspieszyć transport, zredukować koszty połączeń drogowych i ograniczyć emisję dwutlenku węgla – komentuje Rafał Nawłoka, prezes zarządu DPD Polska.

To tylko jeden z obiektów tego typu będących w posiadaniu DPD. Firma ma też je m.in. w Pruszkowie i w Rudzie Śląskiej. To zresztą nie koniec, budowa magazynu DPD ruszyła niedawno w Bolesławcu.

W związku z dynamicznie rosnącym rynkiem e-commerce DPD inwestuje w rozwój logistyki ostatniej mili i buduje nowoczesny magazyn typu cross-dock. Obiekt powstanie w Bolesławcu, tuż przy zjeździe z drogi krajowej 94” – informuje Jartom Real Estate.

I ten obiekt będzie przystosowany do logistyki ostatniej mili. Budynek będzie liczył 2,5 tys. mkw powierzchni typu cross-dock. Jego odbiór planowany jest na początek 2023 r. Nowy magazyn DPD zlokalizowano tuż obok zjazdu z drogi krajowej 94 w zachodniej części Bolesławca. Miejskie położenie obiektu jest atutem ze względów komunikacyjnych. 

– Zapotrzebowanie na nowe magazyny ostatniej mili w Polsce jest silnie związane z rozkwitem branży e-commerce w naszym kraju. Inwestycje te pozwalają na usprawnienie procesów logistycznych oraz umożliwiają otrzymanie przez klientów przesyłek tego samego lub następnego dnia od zamówienia – tłumaczą dostawcy usług kurierskich.

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty
Najpopularniejsze