Najważniejsze informacje:
- Kontrola miała miejsce 6 września 2026 r. na 148. kilometrze autostrady D35 w kierunku Dašic.
- Inspektorzy INSID stwierdzili, że osoba prowadząca pojazd nie odpowiadała kierowcy widocznemu na zdjęciu zapisanym na używanej karcie.
- Cudza karta została zabezpieczona, a kierowca skierowany do dalszego postępowania.
- Kierowcy grozi kara do 50 tys. koron czeskich, czyli około 8,9 tys. złotych, oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez 3–6 miesięcy.
- Firma transportowa może zostać ukarana kwotą do 500 tys. koron czeskich, czyli około 89,3 tys. złotych.
Kontrola przeprowadzona przez czeską inspekcję transportu drogowego INSID zaczęła się jak rutynowe sprawdzenie pojazdu i dokumentacji. Szybko jednak okazało się, że karta znajdująca się w tachografie nie należała do kierowcy siedzącego za kierownicą.
Inspektorzy zwrócili uwagę na różnicę między osobą prowadzącą ciężarówkę a zdjęciem kierowcy przypisanym do karty. Poprosili więc o dodatkowe dokumenty pozwalające potwierdzić tożsamość. Według INSID kierowca twierdził, że ich nie posiada. Na miejsce wezwano policję.
Karta kierowcy nie może być pożyczana
Jak podkreśliła Tereza Mazačová z INSID, karta kierowcy zawiera informacje dotyczące czasu prowadzenia pojazdu, przerw i odpoczynku. Jej używanie jest ściśle regulowane, ponieważ zapisy tachografu mają umożliwiać kontrolę przestrzegania przepisów mających ograniczać ryzyko związane ze zmęczeniem za kierownicą.
Posługiwanie się kartą należącą do innego kierowcy jest niedopuszczalne i stanowi jedno z najpoważniejszych naruszeń przepisów socjalnych dotyczących transportu drogowego – wskazuje czeska inspekcja.
Taka praktyka pozwala bowiem przypisywać okresy prowadzenia pojazdu innej osobie, a tym samym może służyć do fałszowania rzeczywistego czasu jazdy i odpoczynku.
Do 8,9 tys. złotych dla kierowcy
W wyniku kontroli cudza karta kierowcy została zabezpieczona. Kierowca został skierowany do właściwego organu administracyjnego, który ma rozpatrzyć jego odpowiedzialność. Według INSID grozi mu kara do 50 tys. koron czeskich, czyli około 8,9 tys. złotych, a także zakaz prowadzenia pojazdów na okres od trzech do sześciu miesięcy.
Przewoźnik może zapłacić około 89 tys. złotych
Konsekwencje nie ograniczają się do osoby prowadzącej pojazd. INSID podkreśla, że firma transportowa odpowiada za organizację przewozów i pracy kierowców, dlatego także wobec przedsiębiorstwa wszczęto dalszą procedurę.
Przewoźnik został zgłoszony do właściwego urzędu regionalnego. Maksymalna sankcja wskazana przez czeską inspekcję wynosi 500 tys. koron czeskich, czyli około 89,3 tys. złotych.
Czeska inspekcja przypomina przy tym, że odpowiedzialność za przestrzeganie przepisów dotyczących tachografów spoczywa zarówno na kierowcy, jak i na przedsiębiorstwie organizującym przewóz.








