AdobeStock

Czy przewoźnicy generują jeszcze zyski? Mocne ostrzeżenie dla branży TSL

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Europejski transport drogowy opiera się dziś na modelu, który coraz wyraźniej traci stabilność. Problemem branży nie jest już wyłącznie brak kierowców, lecz przede wszystkim malejąca liczba przedsiębiorców zdolnych prowadzić rentowny biznes transportowy w coraz bardziej złożonym otoczeniu gospodarczym.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Taką diagnozę przedstawił prof. dr hab. Wojciech Paprocki z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności podczas wystąpienia na Synergy Congress w Opolu. W wydarzeniu uczestniczyli również dziennikarze redakcji trans.iNFO.

Najważniejsze wnioski z wystąpienia:

  • Europejski transport drogowy stoi dziś przed kryzysem kompetencyjnym przedsiębiorców, a nie wyłącznie niedoborem kierowców.
  • Polska branża TSL wyrosła na specyficznym modelu biznesowym lat 90. i początku XXI wieku, który dziś przestaje działać.
  • Mikro i małe firmy transportowe często zarządzane są intuicyjnie, bez pełnej kalkulacji kosztów i długofalowej strategii.
  • AI i technologie cyfrowe mogą wspierać logistykę i transport, ale nie zastąpią człowieka w zarządzaniu złożonymi procesami.
  • Model Uber Freight nie sprawdził się w transporcie towarowym, ponieważ kierowca nadal pozostaje kluczowym ogniwem procesu przewozowego.
  • Największym zagrożeniem dla europejskiej logistyki może być spadek liczby przedsiębiorców gotowych prowadzić firmy transportowe.
  • Polska nadal dominuje w europejskim cross-trade i odpowiada za ponad połowę przewozów w tym segmencie.
  • Branża potrzebuje nowego modelu pośrednika – „integratora” – który połączy cyfrowe technologie z ludzkimi kompetencjami i odbuduje relacje między spedytorem a przewoźnikiem.

Jedna z najmocniejszych tez wystąpienia dotyczyła przyszłości rynku pracy w transporcie drogowym.

Wszyscy opowiadają, że zaczyna brakować kierowców. To nie jest pełna prawda. Najpierw zabraknie nam w Europie przedsiębiorców, którzy będą chcieli prowadzić te firmy – ostrzegł prof. dr hab. Wojciech Paprocki.

Ekspert wskazał, że wiele firm transportowych w Polsce nadal funkcjonuje w bardzo prostym modelu zarządzania.

Kończy się miesiąc i właściciel pyta żony: zostało coś w kasie czy nie? Jeśli zostało, to znaczy, że biznes działa. Ale tam nie ma żadnej perspektywy tego, co będzie jutro – powiedział.

Fot. Natalia Janiszewska, trans.iNFO

Według niego problem ma charakter systemowy.

Jeżeli mamy dziesiątki tysięcy przedsiębiorstw transportowych, których kompetencje ograniczają się do liczenia pieniędzy w kasie, to europejska gospodarka opiera się dziś na logistyce funkcjonującej dzięki niekompetencji przedsiębiorców – ocenił.

Jednocześnie zaznaczał, że nie jest to krytyka ciężkiej pracy przewoźników, lecz diagnoza modelu biznesowego budowanego przez dekady.

Kierowca nadal pozostaje kluczowy

Paprocki odniósł się również do popularnych kilka lat temu prognoz o rewolucji platform typu Uber Freight i pełnej automatyzacji transportu.

Wydawało się, że transport drogowy przejmie model Uber Freight. Ale transport towarowy nie działa tak jak przewóz pasażerów – mówił.

Podkreślił także, kierowca nadal pełni znacznie szerszą funkcję niż samo prowadzenie pojazdu.

Kierowca jest ambasadorem pomiędzy załadowcą a odbiorcą towaru. Przekazuje informacje, których nie przekazuje żaden system komputerowy – zaznaczył profesor.

Zdaniem Paprockiego, nawet rozwój autonomicznych ciężarówek nie zmieni szybko tego modelu.

Autonomiczne przewozy już istnieją, ale tylko od parkingu do parkingu. Nadal potrzebny jest człowiek od momentu załadunku do rozładunku – podkreślił.

Polska nadal dominuje w europejskim cross-trade

Profesor dużo miejsca poświęcił również pozycji polskich przewoźników na europejskim rynku.

W relacjach cross-trade ponad połowa ciężarówek jeździ dziś na polskich numerach rejestracyjnych – mówił.

Jak zaznaczał, ogromną rolę odgrywają tu kierowcy z Ukrainy i Białorusi.

Gdybyśmy nie mieli około 160 tys. ukraińskich kierowców i około 70 tys. kierowców z Białorusi, praktycznie nie realizowalibyśmy dziś cross-trade’ów – podkreślił.

Ekspert zwrócił uwagę, że ten segment rynku pozostaje najbardziej rentowną częścią działalności wielu polskich firm transportowych i logistycznych.

Polacy nie zostaną łatwo wyparci z rynku. Żeby nas wyprzeć, ktoś musiałby mieć podobną skalę operacji i podobną armię kierowców – zaznaczył.

Fot. Natalia Janiszewska, trans.iNFO

AI pomoże, ale nie zastąpi człowieka

W wystąpieniu nie zabrakło również odniesień do sztucznej inteligencji i transformacji cyfrowej.

Paprocki podkreślał, że AI może radykalnie poprawić analizę danych, planowanie i organizację transportu, ale pod warunkiem odpowiedniego przygotowania danych wejściowych.

Można mieć sztuczną inteligencję i najlepsze narzędzia, tylko trzeba jeszcze umieć dostarczyć dane do systemu. A my często nie wiemy nawet, jak te dane wydobyć ze swoich organizacji – mówił.

Profesor ironicznie opisywał również poziom cyfryzacji części firm.

Mamy zestawienia zamówień wygenerowane w systemie, drukujemy PDF, a potem ktoś długopisem dopisuje “i jeszcze dwie palety”. Następnie wysyłamy skan do operatora logistycznego. To ma być Electronic Data Interchange? – spytał retorycznie.

Jego zdaniem, właśnie dlatego człowiek pozostanie kluczowym elementem systemu logistycznego.

Mózg 1.0 nadal będzie niezbędny. Technologie cyfrowe są wsparciem, ale ktoś musi nad tym wszystkim panować – zaznaczył.

Fot. Natalia Janiszewska, trans.iNFO

Rynek potrzebuje nowego modelu integratora

Zdaniem Paprockiego, branża TSL stoi dziś przed koniecznością stworzenia nowego modelu współpracy pomiędzy załadowcą, spedytorem i przewoźnikiem.

Potrzebujemy nowego modelu pośrednika transportu drogowego. Ja nazywam go integratorem – powiedział profesor.

Taki podmiot miałby nie tylko organizować przewozy, ale również wspierać mikro i małe firmy transportowe w zarządzaniu ekonomią działalności oraz planowaniu przyszłości.

 Jeżeli nie podpowiemy tym przedsiębiorcom, jaka jest ich sytuacja ekonomiczna i co może wydarzyć się jutro, to sami doprowadzimy do sytuacji, w której zabraknie podwykonawców – ostrzegł.

Kluczową rolę ma odgrywać również odbudowa relacji pomiędzy spedytorem a przewoźnikiem.

Jak mamy sobie ufać, skoro się nawet nie znamy? To stare myślenie, że przewoźników jest nieskończenie wielu i zawsze znajdzie się następnego – podsumował Paprocki.

Tagi:

Zobacz również