Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Sam fakt wywrócenia ciężarówki z powodu burzowych wiatrów nie oznacza szczególnie poważnego naruszenia obowiązków przewoźnika w stosunku do interesów nadawcy i bezpieczeństwa – orzekł sąd w Hamburgu.

Z tego artykułu dowiesz się także:

– kiedy przewoźnik odpowie za uszkodzenie lub utratę ładunku,

– dlaczego OCPD to za mało

– jak załadowca może zabezpieczyć na wypadek uszkodzenia lub utraty ładunku.

 

Artykuł dostępny tylko dla użytkowników zalogowanych

Sam fakt wywrócenia ciężarówki z powodu burzowych wiatrów nie oznacza szczególnie poważnego naruszenia obowiązków przewoźnika w stosunku do interesów nadawcy i bezpieczeństwa – orzekł sąd w Hamburgu.

Nadawca ładunku skierował do sądu sprawę w związku z uszkodzeniem towaru spowodowanym przewróceniem się ciężarówki przy silnym wietrze. Według załadowcy kierowca zachował się nieostrożnie i w związku z tym naruszył swój obowiązek wobec klienta.

Jako osoba ubiegająca się o odszkodowanie za szkody zgodnie z art. 29 Międzynarodowej konwencji o umowach przewozu towarów (CMR) w następstwie wypadku drogowego w transporcie międzynarodowym, nadawca ładunku zobowiązany był udowodnić przewoźnikowi przewinienie.

Udałoby się mu, gdyby przewoźnik naruszył interesy bezpieczeństwa nadawcy w rażący sposób. Wyższy Sąd Okręgowy w Hamburgu zdecydował jednak, że nie doszło do tego typu naruszenia.

Lekkomyślność jest szczególnie poważnym naruszeniem obowiązku, w którym przewoźnik lub jego kierowcy ciężarówek rażąco zaniedbują względy bezpieczeństwa. Jednak przewrócenie pojazdu nie jest tu wystarczającym uzasadnieniem takiego zaniedbania. Kierowca zeznał w sądzie, że zauważył wiatr – najpierw wiał z przodu, jednak później gwałtownie zmienił kierunek i wiał z boku. Wtedy też trucker dopasował prędkość do warunków na drodze, dlatego też w opinii sądu nie było mowy o lekkomyślności.

OCPD to za mało?

Ten przykład doskonale pokazuje, że ochrona ładunku w transporcie wyłącznie za pomocą ubezpieczenia OC przewoźnika drogowego (OCPD), które jest oparte o Konwencję CMR, to spore ryzyko – komentuje Adam Pająk, prezes firmy ubezpieczeniowej Transbrokers.eu.

Ekspert podkreśla, że OCPD to ubezpieczenie, które zostało stworzone po to, żeby chronić interesy przewoźnika, a nie chronić ładunek w transporcie.

Co do zasady, jeśli przewoźnik nie odpowiada za powstałą szkodę, nie ma co liczyć na jej pokrycie w ramach tegoż ubezpieczenia. Zgodnie z art. 17 ust. 2 Konwencji CMR przewoźnik jest zwolniony z odpowiedzialności za szkodę w ładunku, jeżeli zaginięcie, uszkodzenie lub opóźnienie spowodowane zostało winą osoby uprawnionej, jej zleceniem nie wynikającym z winy przewoźnika, wadą własną towaru lub okolicznościami, których przewoźnik nie mógł uniknąć i których następstwom nie mógł zapobiec – tłumaczy Adam Pająk.

Prezes Transbrokers.eu zaznacza, że w takiej sytuacji kluczowe jest wyrażenie okoliczności, których przewoźnik nie mógł uniknąć i których następstwom nie mógł zapobiec. Jego zdaniem właśnie to sformułowanie leżało u podstaw wyroku niemieckiego sądu.

Adam Pająk zawraca uwagę, że wyżej wspomniane wyłączenie odpowiedzialności przewoźnika za ewentualne szkody w przewożonym ładunku jest sformułowane bardzo ogólnie i może dotyczyć także wypadku z winy osoby trzeciej, szkód kradzieżowych, szkód wyrządzonych przez imigrantów, wszelkich szkód wyrządzonych przez siły natury itd.

Katalog wyłączeń może być naprawdę spory. Stąd tryb przypuszczający – “może dotyczyć”, “może być naprawdę spory”. Tu dochodzimy do kolejnego problemu. Konwencja CMR mówi o okolicznościach, których przewoźnik nie mógł uniknąć lub im zapobiec. Sformułowanie to jest dość ogólne i uznaniowe. W przedmiotowej sprawie przewoźnik został zaskoczony przez nagły podmuch wiatru, czego nie dało się przewidzieć i uniknąć. Jednak czy orzeczenie sądu byłoby takie same, gdyby przewoźnik miał świadomość, że na danej trasie mogą panować tego rodzaju warunki? Tak naprawdę nie wiadomo, ponieważ ostatecznie będzie o tym zapewne decydować sąd – wyjaśnia Adam Pająk.

Według eksperta właśnie ta niepewność ochrony ubezpieczeniowej powoduje, że właściciel ładunku nie powinien polegać tylko na ubezpieczeniu OCPD.

Zwróćmy uwagę, że przewoźnik jest bardzo dobrze chroniony. Jeśli sąd uzna, że ponosi odpowiedzialność, wówczas nastąpi wypłata odszkodowania z ubezpieczenia OCPD (o ile rzecz jasna takowe posiadał). Jeśli sąd uzna, że przewoźnik odpowiedzialności nie ponosi, poszkodowany zostanie z niczym. Tylko ubezpieczenie cargo należycie chroni jego interesy – tłumaczy.

– Kończąc można żartobliwie stwierdzić, że ochrona ładunku w transporcie za pomocą ubezpieczenia OCPD, to trochę jak wiara w to, że starożytni rzymscy bogowie będą nad nim czuwać. Fatum to nieuchronny, nieodwracalny los, nieodwołalna wola bogów, na którą nikt nie ma wpływu. A stąd już bardzo blisko do art. 17 ust. 2 Konwencji CMR. Jeśli zatem właściciel ładunku nie ufa rzymskim bogom, powinien skorzystać z ubezpieczenia cargo – podsumowuje prezes Transbrokers.eu.

Fot. iStock

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu