REKLAMA
Czas na transport #46

Fotoradary to skarbonki gmin. Już niedługo.

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Za kilka tygodni projekt trafi do marszałka Sejmu. Z pewnością wywoła on liczne protesty ze strony miast i gmin, które w wyniku wdrożenia projektu stracą znaczną część wpływów do budżetu.

Autorzy projektu wyjaśniają, że celem ich działań jest oczyszczenie funkcji fotoradarów, które z całą pewnością nie powinny być traktowane przez gminy jako źródło dochodów. Po wprowadzeniu zmian, pieniądze z mandatów mają trafiać na konto Krajowego Funduszu Drogowego. Projekt wpłynie także na funkcjonowanie ITD, która straci możliwość fotografowania aut z ukrytych, mobilnych urządzeń i nagrywania kierowców z nieoznakowanych samochodów. Taki przywilej zachowa jedynie policja, która jako jedyna będzie mogła także punkty karne.

Projekt zakłada, że za zdjęcie z fotoradaru kierowca nie otrzyma punktów karnych. W zamian ulegnie podwyższeniu kwota mandatu. Karę za przekroczenie prędkości płacić będzie właściciel samochodu, a nie kierowca. Im wyższe będzie przekroczenie prędkości, tym wyższy mandat. Kwoty grzywien będą zależały od średniego wynagrodzenia. Przykładowo; w przypadku przekroczenia prędkości do 11 km/h mandat wyniesie 1,5 % średniego wynagrodzenia. Przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym będzie wiązało się z podwojeniem kary. W przypadku, kiedy kierowca załamie przepisy po raz czwarty w tym samym roku, czwarty i każdy kolejny mandat będzie kosztował go o połowę więcej niż zazwyczaj. Wynika z tego, że maksymalna kwota mandatu z fotoradaru może wynieść nawet 2200 zł.

źródło: motoryzacja.interia.pl

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również