KORONAWIRUS

Poinformuj nas o utrudnieniach

Najpierw atak Stanów Zjednoczonych i zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego. Później iracki odwet i ostrzał amerykańskich baz wojskowych. Gorące wydarzenia ostatnich dni w rejonie Zatoki Perskiej sprawiły, że niejeden kierowca zaczął się obawiać podwyżki cen na stacjach paliw. Eksperci jednak uspokajają.

8 stycznia to rzeczywiście był szalony moment na rynku międzynarodowym. W krótkim czasie nastąpił skok cen do 71 dolarów za baryłkę. Sytuacja jednak szybko się uspokoiła. Jeszcze tego samego dnia na zamknięciu notowano już ceny na standardowym poziomie 66 dolarów – wspomina to, co działo się z cenami w ostatnich dniach dr Jakub Bogucki, analityk paliwowy portalu e-petrol.pl.

Komunikat Iranu

Wspomniane 66, a nawet 67 dolarów za baryłkę to niewygórowany kurs – oceniają eksperci. Co więcej, jak na razie nic nie wskazuje na to, by sytuacja polityczna doprowadziła do jego gwałtownego wzrostu.

Iran wysłał bardzo ciekawy moim zdaniem i ważny dla rynków międzynarodowych komunikat – że nie chce eskalacji napięcia. A to oznacza stabilność cen. Chyba, że Stany Zjednoczone będą chciały zaognić sytuację – twierdzi dr Jakub Bogucki.

Co w razie wojny?

Kierowców w Polsce najbardziej jednak interesuje lokalne podwórko. A tu – również brak alarmujących wiadomości. Jak czytamy w ostatnim komunikacie analityków paliwowych e-petrol, „diesel podrożał na stacjach o 4 gr na litrze w porównaniu z ubiegłym tygodniem i aktualnie kosztuje średnio 5,19 zł/l. Cena 95-oktanowej benzyny utrzymała się na poziomie 4,97 zł/l a autogaz odnotował obniżkę wynoszącą 1 grosz – obecnie średnia cena tego paliwa wynosi 2,37 zł/l”.

Tego rodzaju niewielkie wzrosty są typowe dla początku roku. Większych, jak na razie, nie powinniśmy się obawiać.

Wiele osób pyta o skrajny scenariusz, czyli o przekroczenie 6 złotych na stacjach w Polsce. Na ten moment jest to skrajnie mało prawdopodobne. Więcej, by do tego doszło z uwagi na sytuację w rejonie Zatoki Perskiej, musiałby tam wybuchnąć poważny konflikt, regularna wojna. A nawet wówczas tak dalekosiężne efekty działań militarnych widzielibyśmy na pylonach w Polsce nie po tygodniach, ale po miesiącach od rozpoczęcia działań wojennych – uspokaja ekspert.

Fot.pixabay.com/IADE-Michoko

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu