REKLAMA
Indeka

Trans.INFO

73 proc. polskich przewoźników spodziewa się spadku rentowności po drastycznych podwyżkach w e-TOLL

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 7 minut

Od 1 lutego 2026 r. system e-TOLL stał się dla przewoźników jednym z kluczowych czynników ryzyka kosztowego. Podwyżki stawek sięgające ponad 40 proc. oraz rozszerzenie sieci dróg płatnych oznaczają dla wielu firm realne zagrożenie utraty rentowności. Z badania Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska” (TLP) wynika, że ponad większość przedsiębiorstw spodziewa się pogorszenia wyników finansowych w najbliższych miesiącach.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Skala podwyżek oraz rozszerzenie sieci dróg płatnych powodują trwałe zwiększenie obciążeń operacyjnych polskich przewoźników. Stawki wzrosły średnio o 40–42 proc., a system objął dodatkowe 645 km, co oznacza, że obecnie e-TOLL funkcjonuje na blisko 5,9 tys. km dróg w całym kraju. Ponad 73 proc. firm spodziewa się w najbliższych miesiącach pogorszenia rentowności przewozów.

Marże pod presją

Raport „Wpływ podwyżek e-TOLL na działalność firm transportowych” pokazuje skalę napięć finansowych w sektorze. Aż 60 proc. przedsiębiorstw przyznaje, że pokrywa wyższe opłaty drogowe z własnej marży, ponieważ nie jest w stanie skutecznie przenieść kosztów na zleceniodawców.

Aż 60 proc. firm transportowych dopłaca dziś do systemu z własnej marży, bo nie jest w stanie przenieść rosnących kosztów na klientów. Przy podwyżkach sięgających ponad 40 proc. oznacza to bezpośrednie uderzenie w rentowność przedsiębiorstw i realne ryzyko problemów finansowych w części branży – mówi Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.

Najmniejsi najbardziej zagrożeni

W najtrudniejszej sytuacji znalazły się firmy posiadające do 10 pojazdów, które dominują w strukturze polskiego rynku przewozowego. 74 proc. z nich deklaruje brak możliwości podniesienia cen usług, a ponad 63 proc. przewiduje znaczne pogorszenie wyników finansowych i balansowanie na granicy opłacalności. 11,8 proc. mikroprzedsiębiorców deklaruje ryzyko przejścia w działalność deficytową, a 5,9 proc. obawia się utraty płynności finansowej. Brak istotnego wpływu nowych stawek deklaruje zaledwie 1,4 proc. respondentów.

Polski transport w ogromnej części tworzą małe firmy, często rodzinne. Jeżeli ponad 70 proc. z nich obawia się spadku rentowności, to nie jest już problem pojedynczych przedsiębiorstw, tylko sygnał ryzyka dla stabilności całego rynku przewozów – podkreśla Maciej Wroński.

Badanie pokazuje wyraźnie asymetrię siły negocjacyjnej. Zleceniodawcy często odmawiają podwyżek, a próby renegocjacji nierzadko wiążą się z ryzykiem utraty kontraktu. W efekcie ciężar regulacyjnych zmian w znacznym stopniu pozostaje po stronie przewoźników.

Im większa flota, tym łatwiej? Tylko częściowo

Raport TLP pozwala zajrzeć głębiej i sprawdzić, jak wygląda możliwość przeniesienia kosztów w zależności od wielkości floty. 

W segmencie firm posiadających 11–50 pojazdów sytuacja jest bardziej zróżnicowana niż wśród mikroprzedsiębiorstw, jednak nadal trudna. 40,3 proc. firm nie było w stanie podnieść cen w ogóle, 31,9 proc. przeniosło koszty w niewielkim stopniu (poniżej 50 proc.),
a 22,2 proc. uzyskało częściową rekompensatę w przedziale 50–90 proc. Z kolei pełne, 100-procentowe przeniesienie kosztów udało się zaledwie 5,6 proc. respondentów .

Oznacza to, że nawet firmy o większej skali działalności w większości przypadków nie są w stanie w pełni zabezpieczyć rentowności poprzez korektę stawek frachtowych.

W grupie przedsiębiorstw dysponujących flotą 51–100 pojazdów przewaga negocjacyjna jest zauważalnie większa:

  •  44,4 proc. firm wciąż nie przeniosło kosztów w ogóle,
  •  37 proc. zrobiło to w niewielkim stopniu,
  •  14,8 proc. w większym zakresie (50–90 proc.),
  •  a pełną rekompensatę osiągnęło jedynie 3,7 proc. badanych .

Wyniki pokazują, że nawet średnie przedsiębiorstwa – mimo większej skali i silniejszej pozycji kontraktowej – wciąż w znacznym stopniu finansują wzrost opłat z własnej marży.

W segmencie największych operatorów, posiadających ponad 100 pojazdów, umacnia się ich pozycja negocjacyjna:

  • 12,1 proc. firm deklaruje pełne przeniesienie kosztów,
  • 30,3 proc. uzyskało częściową rekompensatę na poziomie 50–90 proc.,
  • 39,4 proc. przeniosło koszty jedynie w niewielkim stopniu,
  • 18,2 proc. nie było w stanie zrobić tego w ogóle .

Oznacza to, że nawet wśród największych podmiotów blisko jedna piąta nie podniosła cen wcale, a niemal 40 proc. zrobiło to jedynie symbolicznie. Skala działalności poprawia pozycję negocjacyjną, ale nie eliminuje presji kosztowej.

Redukcja floty zamiast inwestycji

Konsekwencje wzrostu kosztów nie ograniczają się do bieżącej rentowności. Raport pokazuje wyraźną zmianę nastawienia strategicznego firm. Ponad 47 proc. przedsiębiorstw planuje ograniczenie działalności lub redukcję floty, a 38 proc. spodziewa się przyspieszenia procesów konsolidacyjnych na rynku.

Firmy transportowe koncentrują się dziś przede wszystkim na przetrwaniu — ograniczają koszty, inwestycje i skalę działalności. Jeżeli prawie połowa przedsiębiorstw planuje redukcję floty lub działalności, trudno mówić o przyspieszeniu modernizacji sektora – dodaje Maciej Wroński.

Oznacza to, że presja kosztowa może zahamować procesy inwestycyjne i odnowę taboru, które w ostatnich latach były jednym z motorów rozwoju branży.

Koszt, który rozleje się na całą gospodarkę

Transport drogowy jest jednym z podstawowych komponentów kosztowych w produkcji, handlu i budownictwie. Pogorszenie jego kondycji finansowej przekłada się na łańcuchy dostaw oraz ceny towarów i usług.

Transport jest jednym z podstawowych komponentów kosztowych w wielu sektorach gospodarki. Jeżeli rosną koszty przewozów, w dłuższym okresie oznacza to presję na ceny towarów i usług, a więc również na poziom kosztów życia konsumentów – mówi Beata Gorczyca, dyrektor ds. komunikacji Transport i Logistyka Polska.

W tym kontekście podwyżki e-TOLL stają się czynnikiem systemowym, a nie wyłącznie branżowym problemem przewoźników.

Ucieczka na drogi lokalne

Część firm deklaruje zmianę organizacji tras w celu ograniczenia opłat. 29 proc. ankietowanych przewoźników zapowiada korzystanie z alternatywnych dróg.

Wzrost natężenia ruchu ciężkich pojazdów dotyczyć będzie przede wszystkim dróg samorządowych – wyjaśnia Prezes Maciej Wroński. – A to przełoży się na wyższe koszty ich utrzymania oraz utrudnienia dla mieszkańców mniejszych miejscowości, położonych z dala od dróg krajowych, autostrad i dróg ekspresowych.

Oznacza to, że skutki decyzji regulacyjnych mogą zostać przeniesione także na poziom lokalny – zarówno finansowo, jak i społecznie.

Rynek w fazie podwyższonego napięcia

Zestawienie danych z raportu prowadzi do jednoznacznego wniosku: skala podwyżek, tempo ich wprowadzenia oraz brak możliwości pełnego przeniesienia kosztów na rynek zwiększają ryzyko destabilizacji części sektora transportowego.

Ponad 73 proc. firm spodziewających się pogorszenia rentowności to sygnał ostrzegawczy nie tylko dla branży TSL, lecz także dla uczestników całych łańcuchów dostaw. W warunkach niskich marż i silnej konkurencji każda gwałtowna zmiana kosztowa działa jak dźwignia – i to nie w stronę rozwoju, lecz przetrwania.

Tagi:

Zobacz również