Piraci drogowi nie będą się już czuć bezkarni. Hiszpańska policja chce walczyć i wie co zrobić, żeby pociągnąć do odpowiedzialności zagranicznych kierowców, którzy lekceważą ograniczenia prędkości.
Zagraniczni kierowcy, którzy liczą, że zdjęcia z fotoradarów z ich wykroczeniami nie zostaną wysłane za granicę mogą się rozczarować. Policja chce ustawić specjalne kamery w miejscach, gdzie zwyczajowo stoją zwykłe radary. Urządzenia mają rozpoznawać rejestrację samochodową każdego pojazdu przekraczającego dozwoloną prędkość.
Weryfikacja dokonana przez urządzenie ma określić czy pojazd pochodzi z Hiszpanii, czy też właściciel jest mieszkańcem innego kraju. Następnie, wyszukuje informacji na temat niezapłaconych mandatów pirata i decyduje, czy wykonać zdjęcie standardowe będące dowodem wykroczenia, czy też przesłać tylko dane do najbliższego radiowozu.
Policja wierzy, że taka taktyka ma zapewnić dużą efetywność przy egzekwowaniu zaległych mandatów. Jeżeli suma zgromadzonych kar zostanie przekroczona powyżej 600 euro, to samochód zostanie unieruchomiony do czasu uregulowania należności.
Weryfikacja dokonana przez urządzenie ma określić czy pojazd pochodzi z Hiszpanii, czy też właściciel jest mieszkańcem innego kraju. Następnie, wyszukuje informacji na temat niezapłaconych mandatów pirata i decyduje, czy wykonać zdjęcie standardowe będące dowodem wykroczenia, czy też przesłać tylko dane do najbliższego radiowozu.
Policja wierzy, że taka taktyka ma zapewnić dużą efetywność przy egzekwowaniu zaległych mandatów. Jeżeli suma zgromadzonych kar zostanie przekroczona powyżej 600 euro, to samochód zostanie unieruchomiony do czasu uregulowania należności.
Autor: Joanna Gawlik









