Pomimo tego, że łososia w polskim morzu jest niewiele, a na uprawę kawy, herbaty czy kakaowca jest za zimno, to jednak świetnie radzimy sobie w eksporcie tych produktów, choć żadnego nie produkujemy. Jak to możliwe?
Szef Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzej Gantner w rozmowie z Gazetą Wyborczą tłumaczy:

Co reeksportujemy najczęściej?
- herbata
- kawa
- ziarno kakaowca
- cytrusy
- ryż
W 2015 r. z Polski wyeksportowano 164 tys. ton kawy, herbaty i kakao, czyli o 3% więcej niż w 2014 roku. Wartość eksportu tych towarów sięgnęła 898 mln EUR, a więc 16% więcej niż rok wcześniej. W wartości eksportu tej grupy towarowej największy był udział kawy i jej ekstraktów, wynoszący 73%. Eksport herbaty stanowił 18% udziału w wartości, a kakao (ziarno, proszek, pasta i tłuszcz kakaowy) – 9%.
W 2015 r. do UE wyeksportowano 141 tys. ton kawy, herbaty i kakao o wartości 774 mln EUR. Było to odpowiednio o 3% i 17% więcej niż w 2014 r. Najważniejszymi odbiorcami tej grupy towarowej były Czechy (228 mln EUR) oraz Niemcy (112 mln EUR). Wolumen eksportu tych produktów poza obszar UE wyniósł 23,5 tys. ton i był zbliżony do zrealizowanego w 2014 r., natomiast wartość zwiększyła się o 9%, do 123,8 mln EUR.
Polska rybami stoi?
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, jesteśmy też również trzecim, unijnym przetwórcą i reeksporterem ryb. Rynek wart jest 10 mld euro, z czego 60% odpowiada za handel łososiem. Tuż przed wejściem do UE importowaliśmy z Norwegii 4 tys. ton tej ryby, a obecnie to 150 tys. ton. Polacy kupują jednak ledwie 10% tej ilości. 90% idzie na eksport.
Foto: pixabay.com









