REKLAMA
Petronas Tutela

Na mojej ulicy

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Ford Transit SportVan wprawia ludzi w zakłopotanie. Niektórzy przykrywają je ironią, inni wymądrzają się. Kiedy pierwszy punk wyszedł na ulicę, było pewnie tak samo. W świecie, gdzie działanie wbrew regułom stało się… regułą, SportVan wciąż się wyróżnia.

Kultura klubowa

Samochód dostawczy na osiemnastocalowych, grafitowych felgach z lekkiego stopu? Samo to wystarcza, aby zawiesić oko na Fordzie. Transit ma również białe pasy na przedzie, a z tyłu wydech z podwójną, lśniącą końcówką. „Klimat” robi też jasne wykończenie lusterek, wlotu powietrza i zderzaka pod nim oraz ramek tylnych świateł. To wszystko w zwykłym, „ślepym” furgonie. Szczególną wymowę tego rodzaju nadwozia – lapidarną, ale tajemniczą (w końcu nie wiadomo CO lub KTO jest w środku), ceni się w krajach, gdzie ludzie mówią po angielsku. W Ameryce, Australii czy Wielkiej Brytanii smoluchowate, robocze samochody doczekały się nobilitacji. Pod pretekstem polepszenia możliwości transportowych podostawały mocne silniki, a potem już poszło. Felgi, malowanie, luksusowe akcesoria. Wdzianko dla zabawy, dla szpanu i na przekór zmanierowanym brzuchaczom zaszytym w Cadillakach i Mercedesach. Furgon ma również tę zaletę, że jest stosunkowo lekki i dobry silnik łatwo zmienia go we „fruuugonetkę!!!”

Transit SportVan jest także odległym echem Supervanów Forda, których trzy pokolenia były samochodami wyczynowymi uwięzionymi w skórze dostawczaków. Ma za sobą kawał historii, cuchnącej spalinami i przysmażoną gumą. Poza wszystkim dobrze wygląda i na suchym, i na mokrym asfalcie, tak w dzień, jak w nocy. Zaparkowany przed klubem może być maskotką właściciela lub kogoś z gości. Przy tym jest naprawdę praktyczny.

Margines bezpieczeństwa

SuperVan, jako model z krótkim rozstawem osi (SWB) ma napędzane koła przednie. Korzysta z najmocniejszego silnika dostępnego w tym wariancie, który ma 140 KM. W Transitach tylno napędowych czołowy motor ma moc 155 KM. Producent nie wykoncypował samochodu bezkompromisowego.
Przedni napęd i 140 KM to pakiet, który wymaga od kierowcy rozsądku, ale nie stawia go przed takimi wyzwaniami, jak napędzana oś tylna, która może sporo namącić. Zwłaszcza w pustym samochodzie, gdy jest niedociążona.
Najmniejsze z oferowanych nadwozie z niskim dachem korzystnie wpływa na dynamikę jazdy. Samochód gotowy do drogi ma masę 1,6 t. Zwarta karoseria pozwala zwinnie poruszać się w gęstym ruchu miejskim. Łatwo jest znaleźć miejsce do parkowania. Wysokość auta bez ładunku nieznaczenie przekracza 2 m. Podwórkowe bramy i wiele parkingów podziemnych stoi otworem przed SportVanem. Jedynym ograniczeniem są koła. Duże felgi oklejone paseczkami opon nie lubią dziur, nierównych studzienek i krawężników. Źle wpływają na komfort jazdy po zdewastowanej nawierzchni, a nieuważny kierowca może je uszkodzić.

Charakterystyka diesla w połączeniu z zestopniowaniem skrzyni studzą temperament kierowcy. Ford ma ręczną „szóstkę”, przystosowaną do jazdy z pełnym ładunkiem. Oznacza to, że niskie biegi są „krótkie”. Żeby szybko rozpędzić auto, potrzebna jest dobra praca rąk i nóg. Na szczęście skok dźwigni jest krótki, drążek sam wskakuje we właściwe miejsce. Nieprzyjemne jest tylko coś w rodzaju „klikania”, które towarzyszy zmianie biegu.
Kierownica jest raczej mała, pedały pracują dość sztywno. Położenie urządzeń sterowniczych skłania do lekkiego pochylania się w przód i „poganiania” Forda ciałem. Można się wciągnąć w dynamiczną jazdę. Tym bardziej, że wóz jest zwrotny, zachęca do zabawy. Szybkie pokonywanie zakrętów nie wytrąca go z równowagi. Wrażenia są sportowe, ale pomiary nieubłagane. Do „setki” Transit dobija dopiero po 12-13 sekundach i to pusty. W dzisiejszej dobie jest to wynik przeciętny, choć wśród samochodów dostawczych przyzwoity.
Zachowania furgonetki pilnuje ESP, ABS i elektroniczny rozdział siły hamowania (EBD). W ruszaniu pod górę pomaga system HLA. Hamulce tarczowe są przy obu osiach. Gdy chodzi o bezpieczeństwo nie ma kompromisu.

W tempie

Energiczny, sprawny kierowca polubi ten samochód i wybaczy mu pewne minusy. Kąt, o jaki otwierają się drzwi do kabiny, jest trochę za mały. Wynika to pewnie z umocowania lusterek wstecznych do słupków karoserii, a nie obramowania drzwi, jak jest to w innych autach. W deszczu okna boczne parują akurat w miejscu, przez które spogląda się na lusterka. Przednia szyba jest podgrzewana, co rozwiązuje problemy związane z odraszaniem i odmrażaniem.

Wystrój wnętrza to typowy Transit, choć standardowe wyposażenie SportVana jest wyjątkowo bogate. Obejmuje klimatyzację, „pełną elektrykę” i naturalnie dobre radio z CD i złączem USB. Kierownica obszyta jest skórą. Dopłaty nie wymaga również podwójna kanapa pasażerska oraz automatyczne wycieraczki z czujnikiem deszczu i światła mijania włączające się samoczynnie po zmierzchu. Egzemplarz na zdjęciach ma kamerę cofania, za którą trzeba jednak zapłacić osobno. Dodatkowy wydatek należy ponieść również na poziome szyny w ładowni. Za darmo są tylko oczka w podłodze. Jest ich osiem. Kto chce prowadzić tak, jak SportVan na to pozwala, lepiej niech nie żałuje grosza na systemy mocowania ładunku i to solidne. Tylny zderzak ze stopniem też należy zamówić osobno. Za to „pakiet ochronny”, czyli gumowa wykładzina podłogi i „boazeria” zasłaniająca do połowy ściany ładowni są w standardzie.

Transit SportVan umie podnieść poziom adrenaliny i nie wtapia się w szary szereg aut zaparkowanych przy chodniku. Do wyboru są cztery kolory lakieru: niebieski, czerwony, czarny lub biały z odpowiednio dobranymi pasami. Jako wizytówka właściciela, za którą będą wzdychać nie tylko dzieciaki z okolicy, i kompaktowa maszyna przesyłowa, jest nie do zastąpienia.
Michał Kij

Więcej na www.truck-van.pl

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również