Po raz pierwszy od dziesięciu lat belgijscy właściciele firm przewozowych będą musieli zostawić część swoich pojazdów na parkingu z powodu braku kierowców.
Belgijski portal transportowy Truck &Business przeprowadził w połowie listopada ubiegłego roku badanie, które dotyczyło nastrojów wśród przedsiębiorców z branży transportowej pół roku po wprowadzeniu myta na belgijskich drogach. Choć ogólna ocena była znacznie bardziej pozytywna, niż można się było spodziewać, właściciele firm nie omieszkali podzielić się również swoimi obawami, co do kolejnego roku.
Jako jedno z głównych wyzwań, z którym przyjdzie się zmierzyć w tym roku, badani wskazali brak wyszkolonego personelu. Choć liczba zleceń transportowych rośnie, a ponad połowa przedsiębiorstw planuje rozszerzenie swojej floty, istnieje jedno wielkie „ale”. Coraz wyraźniej dostrzegalny jest brak kierowców – połowa przedsiębiorstw przyznaje, że obecnie ma z tym problem. Dwie trzecie uczestników badania zgłosiło, że ich samochody już stoją na parkingu przez brak personelu. Jedynie 29% badanych wychodzi z założenia, że w kolejnym roku nie doświadczy braku kierowców.
Ankieta biura pośrednictwa pracy Manpower wykazała, że truckerzy w Belgii należą do drugiej najbardziej poszukiwanej na rynku grupy zawodowej. Na miejscu pierwszym znajdują się wykwalifikowani pracownicy typu elektryk czy spawacz.
Przyczyny nie są wcale zaskoczeniem. Społeczeństwo się starzeje, coraz więcej starszych kierowców odchodzi, a coraz mniej młodych przychodzi; Liczba szkolących się młodych dramatycznie spadła. Zawód nie ma najlepszego wizerunku – wymaga poświęceń, niesie ze sobą specyficzne zagrożenia i ogromną odpowiedzialność.
Przez jakiś czas nadzieją byli kierowcy z bloku wschodniego, których zatrudniano na belgijskich umowach, jednak i tutaj szybko się okazało, że to nie takie proste – mało który Polak rwie się do tego, by opuścić swój dom i rodzinę i przez 2 miesiące pracować w Belgii, gdzie po pierwsze – życie jest dużo droższe, a po drugie – często spotyka się z pogardą i złym traktowaniem, jak zauważają Belgowie.
By zaradzić tej sytuacji powstają oddolne pomniejsze inicjatywy takie jak dni otwarte, tworzone są bazy kierowców itp. Trudno powiedzieć, na ile okażą się one skuteczne. Atmosfera robi się nerwowa w obliczu morderczej konkurencji tańszych firm z bloku wschodniego.
Z drugiej jednak strony – są firmy, które zawsze znajdą pracowników. Tak, jak w innych branżach – najważniejsza okazuje się reputacja. Kierowcy chętnie polecają sobie firmy, które szanują pracownika, przestrzegają przepisów i wypłacają na czas pensje. Warto o to zadbać, jeśli nie chce się zmierzyć z sytuacją, w której puste samochody staną nieużywane na parkingu.











