REKLAMA
Omega

Nie skazuj dzieci na czekanie w aucie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Przypadków takich jest wiele, jednak w ostatnim czasie, po tragicznych wydarzeniach w Rybniku, wyczulone społeczeństwo reaguje i wzywa policję widząc dzieci pozostawione w aucie. Niedawno policja interweniowała pod centrum handlowym w Gdyni; funkcjonariusze zostali wezwani przez świadków, którzy zauważyli dwójkę dzieci zamkniętych w samochodzie. Policjanci wybili szybę i uwolnili dzieci. 33-letni opiekun dzieci zjawił się na miejscu zdarzenia dopiero po 45 minutach od sygnału, który otrzymała policja. Opiekun nie reagował na wezwania ogłoszone w centrum handlowym. Mężczyzna może teraz odpowiedzieć za narażenie dzieci na utratę życie i zdrowia. Grozić może mu za to do 5 lat więzienia.

Michał Rusak z gdyńskiej policji podkreśla, że nie chodzi tylko o nasłonecznienie auta i upał, które stwarzają śmiertelne zagrożenie; dzieci mogą zrobić sobie krzywdę na wiele sposobów. Większe mogą w trakcie zabawy zwolnić samochód z biegu, czy zwolnić ręczny hamulec. "Może dojść do sytuacji, że auto zjedzie do jakiegoś zbiornika wodnego, wjedzie na ruchliwą ulicę, skrzyżowanie. Dbajmy o to i nie igrajmy z życiem dzieci, bo niestety takie sytuacje niekiedy są już nieodwracalne" – apeluje Michał Rusak. Samochód jest naszpikowany niebezpiecznymi dla dziecka przedmiotami: zapalniczka, pasy, a nawet fotelik, w którym dziecko siedzi zbyt długo.

Urszula Sajewicz-Radtke, psycholog rozwojowy podkreśla, że warto także pamiętać o emocjach dziecka pozostawionego w aucie, o ich lęku, że rodzice już nie wrócą. Nie zapominajmy, że dzieci nie mają poczucia czasu – ich strachu nie zniweluje informacja, że rodzic wróci za 20 minut.

Zresztą dorośli zdają się mieć także poważne problemy z poczuciem czasu; wspomniany opiekun dzieci zamkniętych w aucie na parkingu w Gdyni pozostawił je na 50 minut lecz policji tłumaczył, że jedynie "na chwilę".

źródło: interia.pl

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również