W okresie od lipca 2025 r. do marca 2026 r. czeska inspekcja transportu INSID przeprowadziła 16 222 kontrole, wykrywając 3 663 naruszenia. Oznacza to, że problemy stwierdzono w 22,58 proc. przypadków – czyli średnio w co piątym kontrolowanym pojeździe.
To poziom, który wskazuje na skuteczne typowanie. Inspekcja nie działa „na ślepo”, lecz koncentruje się na obszarach największego ryzyka.
Jeszcze wyraźniej widać to w danych szczegółowych:
- 67,81 proc. nieprawidłowości przy kontrolach wagowych,
- 41,34 proc. naruszeń zakazów jazdy w weekendy i święta,
- 21,97 proc. naruszeń czasu pracy kierowców.
Finansowy bilans również jest wymowny. W ciągu dziewięciu miesięcy:
- nałożono kary na poziomie 5,55 mln koron czeskich,
- pobrano kaucje w wysokości 40,68 mln koron,
- łączne sankcje osiągnęły 46,23 mln koron (ok. 8 mln zł).
W praktyce oznacza to średnio ponad 5 mln koron czeskich (ok. 870 tys. zł) miesięcznie zabezpieczeń i kar.
Co istotne, inspekcja nie skupia się na samochodach osobowych – ciężar kontroli spoczywa na transporcie zawodowym, głównie ciężarówkach i autobusach.
Niemcy: precyzja zamiast skali
W niemieckim systemie kontroli punkt ciężkości rozkłada się nieco inaczej. Tu uwagę przyciąga nie liczba kontroli, lecz ich skuteczność selekcyjna i wymiar finansowy.
Podczas jednej z ogólnokrajowych akcji w lutym 2026 r.:
- pobrano 136 967 euro (580 tys. zł) zabezpieczeń w ciągu jednego miesiąca,
- w kontrolach technicznych osiągnięto 100 proc. trafności – 33 na 33 pojazdy z naruszeniami.
To nie oznacza, że cały rynek jest w złym stanie. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że niemieckie służby bardzo precyzyjnie wybierają pojazdy do kontroli.
Model niemiecki opiera się na analizie ryzyka, danych historycznych i tzw. inteligentnym typowaniu. Efekt to mniejsza liczba przypadkowych kontroli i większa skuteczność „uderzeń punktowych”.
Polska: skala naruszeń pokazuje inną rzeczywistość
W Polsce obraz rynku wyłania się z zupełnie innych danych – przede wszystkim liczby wykrywanych naruszeń.
W całym 2025 r. Inspekcja Transportu Drogowego przeprowadziła 225,3 tys. kontroli i wykryła 267,8 tys. naruszeń. To oznacza średnio ponad 22 tys. naruszeń miesięcznie.
Największe problemy dotyczą:
- czasu pracy kierowców – 103,6 tys. naruszeń
- tachografów – ponad 60 tys. przypadków
W porównaniu z Czechami różnica jest uderzająca. Tam w dziewięć miesięcy wykryto 3 663 naruszenia, czyli około 407 miesięcznie. W Polsce skala jest ponad pięćdziesięciokrotnie większa.
Nie oznacza to jednak automatycznie niższej skuteczności czeskich służb. To raczej efekt różnic:
- w liczbie kontroli
- w wielkości rynku
- w metodologii raportowania
Trzy modele kontroli – jeden kierunek zmian
Porównanie Czech, Niemiec i Polski pokazuje trzy różne podejścia:
- Czechy: zrównoważony model – umiarkowana liczba kontroli i wysoka wykrywalność (ponad 22 proc.),
- Niemcy: model precyzyjny – maksymalna skuteczność typowania i wysoki wymiar finansowy działań,
- Polska: model masowy – ogromna liczba kontroli i bardzo wysoka liczba wykrywanych naruszeń.
Wspólny mianownik jest jednak wyraźny. Służby w całej Europie:
- coraz częściej wykorzystują analizę danych,
- koncentrują się na największych ryzykach,
- wzmacniają współpracę międzynarodową.
Czeski INSID dopiero buduje swoją pozycję, ale już teraz widać, że wpisuje się w ten trend. Ponad 22 proc. wykrywalności naruszeń i dziesiątki milionów koron w sankcjach w niecały rok działalności to wynik, którego nie można uznać za przypadkowy.









