AdobeStock

Nowy cyfrowy dokument budzi kontrowersje. Przewoźnicy skarżą się na przerzucanie obowiązków

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

W Hiszpanii zaledwie kilka dni po wejściu w życie elektronicznego Dokumentu Kontroli Administracyjnej (DeCA) pojawiły się pierwsze spory o to, kto powinien przygotowywać dokument, wprowadzać dane i ponosić związane z tym koszty. Organizacje przewoźników alarmują, że część załadowców próbuje przerzucać na firmy transportowe, a nawet bezpośrednio na kierowców, obowiązki, które zgodnie z przepisami są podzielone między uczestników przewozu.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Najważniejsze informacje:

  • DeCA obowiązuje w Hiszpanii od 5 października 2026 r.
  • CETM informuje o przypadkach, w których załadowcy przekazują transportowcom całość obowiązków związanych z przygotowaniem i obsługą dokumentu.
  • W niektórych przypadkach przewoźnicy mają być dodatkowo obciążani opłatą za wygenerowanie DeCA.
  • FENADISMER wskazuje na sytuacje, w których kierowcy są zmuszani do korzystania z platform załadowców, sprawdzania danych i samodzielnego generowania dokumentu.
  • Federacja informuje również o problemach z odczytem kodów QR podczas kontroli drogowych.
  • Organizacje przewoźników domagają się okresu przejściowego i jasnego podziału obowiązków między załadowców a firmy transportowe.

DeCA, czyli elektroniczny Dokument Kontroli Administracyjnej, obowiązuje w Hiszpanii od 5 października 2026 r. Zastąpił papierową formę dokumentu kontrolnego stosowanego przy krajowym transporcie drogowym towarów i ma służyć cyfrowemu dokumentowaniu przewozu oraz danych dotyczących realizowanej operacji.

Obowiązek wspólny, ale koszt po stronie przewoźnika?

Hiszpańska Konfederacja Transportu Towarowego (CETM) poinformowała, że otrzymuje sygnały o przypadkach, w których załadowcy przenoszą na przewoźników całość prac związanych z przygotowaniem i zarządzaniem dokumentem DeCA.

Według organizacji stoi to w sprzeczności z konstrukcją nowych przepisów, które rozdzielają odpowiedzialność za poszczególne dane między uczestników przewozu.

Załadowca kontraktowy odpowiada m.in. za informacje dotyczące stron operacji, miejsca pochodzenia i przeznaczenia ładunku, a także jego rodzaju i masy. Przewoźnik odpowiada natomiast za dane związane z wykonaniem samego transportu. CETM podkreśla, że trudno uzasadnić sytuację, w której podmiot posiadający znaczną część wymaganych informacji przenosi na transportowca przygotowanie całego dokumentu.

Jeszcze większe kontrowersje budzą przypadki, w których załadowca miałby pobierać od przewoźnika opłatę za wygenerowanie DeCA.

Zdaniem CETM wspólny obowiązek nie powinien przekształcać się w usługę, którą firma transportowa musi kupować od swojego klienta.

Kierowca ma prowadzić czy obsługiwać platformę?

Podobne sygnały przekazała federacja FENADISMER. Poinformowała ona o przypadku dużego załadowcy, który wymaga od każdego kierowcy rejestracji na swojej platformie jako warunku realizacji przewozu. W praktyce kierowca ma zrobić zdjęcie dokumentu dostawy, sprawdzić zawarte w nim dane, poprawić je w razie potrzeby, a następnie wygenerować dokument elektroniczny.

Zdaniem federacji oznacza to przenoszenie na kierowcę dodatkowych obowiązków administracyjnych, które nie powinny należeć do jego podstawowych zadań. FENADISMER zwraca uwagę, że wraz z rozwojem własnych platform poszczególnych załadowców może dojść do sytuacji, w której kierowcy i przewoźnicy będą zmuszeni obsługiwać wiele różnych systemów w zależności od klienta.

Federacja podała również, że po zgłoszeniu zastrzeżeń przez część przewoźników jeden z załadowców miał jednostronnie anulować wcześniej zaplanowane usługi.

DeCA „prowizoryczne” i spór o odpowiedzialność

Kolejnym problemem są dokumenty przygotowywane przez załadowców jako wersje „prowizoryczne”, które stają się ostateczne dopiero po zatwierdzeniu przez kierowcę. FENADISMER kwestionuje takie rozwiązanie, wskazując, że może ono prowadzić do przerzucenia odpowiedzialności za prawidłowość dokumentu z załadowcy na kierowcę, a w konsekwencji na firmę transportową.

To właśnie kwestia odpowiedzialności stała się jednym z głównych problemów pierwszych dni funkcjonowania nowego systemu. Cyfrowy dokument miał uporządkować przepływ informacji, ale w praktyce spór szybko przesunął się na pytanie o to, kto ma wykonać poszczególne czynności i kto odpowiada za błędy w danych.

Pierwsze problemy podczas kontroli

FENADISMER informuje również o trudnościach technicznych podczas kontroli drogowych. W niektórych przypadkach funkcjonariusze mieli problemy z odczytaniem kodów QR znajdujących się na dokumentach DeCA.

Według federacji problem nie leży po stronie samych dokumentów generowanych przez poszczególne aplikacje, lecz może wynikać z konfiguracji lub sposobu działania urządzeń używanych przez służby kontrolne. Z tego powodu FENADISMER zwróciła się do administracji o zastosowanie w pierwszych tygodniach łagodniejszego podejścia do egzekwowania nowych przepisów.

Organizacja chce, aby kontrole miały początkowo przede wszystkim charakter informacyjny i doradczy, bez nakładania sankcji za błędy wynikające z okresu dostosowawczego.

Cyfryzacja nie może oznaczać nowego kosztu

Obie organizacje zwracają uwagę, że celem cyfryzacji powinno być uproszczenie procedur, a nie przenoszenie obowiązków i kosztów na jednego uczestnika łańcucha transportowego.

CETM podkreśla, że firmy transportowe już ponoszą koszty dostosowania do nowych wymogów cyfrowych i administracyjnych. Jej zdaniem każda ze stron powinna odpowiadać za te dane i czynności, które wynikają z jej roli w przewozie.

Pierwsze dni obowiązywania DeCA pokazują więc, że sama cyfryzacja dokumentu nie rozwiązuje problemów organizacyjnych. Kluczowe okazuje się precyzyjne ustalenie, kto wprowadza dane, kto je zatwierdza, kto odpowiada za ich poprawność i kto ponosi koszt obsługi nowego systemu.

Dla przewoźników spoza Hiszpanii ten spór może być istotny również dlatego, że podobne pytania mogą pojawiać się przy kolejnych procesach cyfryzacji dokumentów transportowych w innych krajach Europy.

Tagi:

Zobacz również