Fot.: Bartosz Wawryszuk/trans.iNFO

Nowy system opłat daje się przewoźnikom we znaki. Setki faktur, objazdy i kolejki na granicy

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Od uruchomienia TollRo minęły niemal dwa tygodnie, ale nowy rumuński system opłat drogowych wciąż przysparza przewoźnikom poważnych problemów. Aplikacja zawodzi, wyznaczane przez nią trasy bywają dłuższe nawet o około 100 km, firmy otrzymują setki odrębnych faktur, a zagraniczni kierowcy czekają na granicy nawet 90 minut na zakup biletów trasowych. Organizacje branżowe domagają się szybkich zmian i zawieszenia kar do czasu ustabilizowania systemu.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

W skrócie

  • Firmy zgłaszają problemy z rozliczeniami. Jeden z przewoźników dysponujący flotą 150 ciężarówek otrzymał około 700 faktur zamiast jednego zbiorczego rozliczenia.
  • Niektóre trasy generowane przez aplikację wydłużają przejazd o około 100 km lub prowadzą przez miejscowości objęte zakazem ruchu ciężarówek.
  • Zagraniczni kierowcy czekają na granicy od 60 do 90 minut na zakup biletów trasowych.
  • UNTRR chce przywrócenia sprzedaży biletów trasowych na stacjach paliw i w punktach, w których wcześniej sprzedawano winiety, a także zawieszenia kar.

O problemach poinformował Rumuński Krajowy Związek Przewoźników Drogowych (UNTRR). Jak wskazuje sekretarz generalny organizacji Radu Dinescu, system trudno jeszcze uznać za sprawnie działający, skoro znaczna część użytkowników nadal nie może na nim polegać.

TollRo obejmuje pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t. Wysokość opłaty zależy od pokonanego dystansu i kategorii drogi. System uruchomiono 1 października, a już pierwszego dnia UNTRR wskazał 21 różnych problemów. Wśród nich znalazły się trudności z aktywacją kont, odrzucane płatności oraz zrywanie połączenia z aplikacją podczas jazdy.

Setki faktur zamiast jednego rozliczenia

Przed wdrożeniem TollRo opłaty drogowe można było ująć na jednej fakturze wystawianej co 15 dni. Przewoźnik miał następnie kolejne 15 dni na uregulowanie należności. Po uruchomieniu nowego systemu rozliczenia wyglądają inaczej. Jak podaje Radu Dinescu, firma dysponująca flotą 150 ciężarówek otrzymała około 700 odrębnych faktur.

Dokumenty wystawiane przez CNAIR nie zawierają automatycznie szczegółowych danych dotyczących poszczególnych biletów. Aby dotrzeć do załącznika, przewoźnik musi otworzyć każdy bilet osobno. Oznacza to dodatkową pracę administracyjną i utrudnia weryfikację opłat, zwłaszcza w przypadku reklamacji.

Objazdy o 100 km i brakujące odcinki dróg

Kolejny problem dotyczy wyznaczania tras. Według UNTRR aplikacja potrafi prowadzić ciężarówki przez miejscowości objęte zakazem ruchu pojazdów ciężarowych. W innych przypadkach proponuje objazdy dłuższe o około 100 km.

Organizacja zwraca uwagę, że dodatkowo przejechany dystans oznacza dla przewoźnika kolejne koszty, których nie musi pokryć zleceniodawca.

Problemy dotyczą również mapy systemu. Brakuje na niej odcinków dróg istniejących w rzeczywistości. Radu Dinescu wskazał m.in. dwukilometrowy fragment między Dacia Piese Auto a Dacia Fabrică.

Przewoźnik z Colibași potwierdził, że aplikacja nie umożliwia wystawienia biletu na niektóre drogi, z których można legalnie korzystać. Zamiast tego system kieruje ciężarówki przez Făget, Valea Mare i Ștefănești, gdzie obowiązują ograniczenia dla pojazdów ciężarowych.

Dla kierowcy oznacza to dodatkowe ryzyko podczas kontroli, mimo że problem wynika z danych dostępnych w systemie.

Zagraniczni przewoźnicy czekają na granicy

Zakłócenia odczuwają również firmy spoza Rumunii. Według UNTRR zagraniczni kierowcy czekają od 60 do 90 minut w punktach CNAIR przy granicy na zakup biletów trasowych.

Już 1 października organizacja informowała, że na przejściu granicznym w Sculeni bilety nie były wydawane. Kierowcy z Mołdawii i Ukrainy nie otrzymywali również wiadomości e-mail niezbędnych do aktywacji kont.

Kolejna awaria wystąpiła rano 9 października. Kierowcy musieli opuścić parkingi przed godz. 8, kiedy zaczynały obowiązywać ograniczenia w ruchu. CNAIR poinformował później, że problem został usunięty, i zapewnił, że użytkownicy, którzy z powodu awarii platformy nie mogli kupić biletów, nie będą karani.

Czego domagają się przewoźnicy

UNTRR proponuje, aby bilety trasowe dla ciężarówek ponownie można było kupować w 15 punktach sprzedaży, w których do 30 września dostępne były winiety. Chodzi m.in. o duże sieci stacji paliw dysponujące tysiącami placówek oraz portale internetowe.

7 października UNTRR i Konfederacja Concordia zażądały również zawieszenia kar związanych z TollRo do czasu pełnego ustabilizowania systemu, nie dłużej jednak niż do 1 kwietnia 2027 r.

Przewoźnicy już wcześniej apelowali, aby sankcji nie nakładano na firmy, które nie są w stanie wywiązać się z obowiązków z powodu błędów technicznych. Na początku października CNAIR zapowiedział, że użytkownicy dotknięci awariami platformy nie będą karani.

Nie wszystkie zastrzeżenia dotyczą jednak usterek technicznych. Część odnosi się do samych zasad naliczania opłat. Przykładowo ciągnik siodłowy poruszający się bez naczepy jest rozliczany tak samo jak pełny zestaw.

Problemy mogą odbić się na terminowości dostaw

UNTRR ostrzega, że najwięksi klienci, w tym międzynarodowe koncerny, wymagają realizacji dostaw w ściśle określonych oknach czasowych. Opóźnienia wywołane awariami systemu, kolejkami lub problemami z zakupem biletów trasowych mogą więc narazić przewoźników na konsekwencje wynikające z niedotrzymania terminów.

Organizacja wskazuje również, że przy długotrwałych zakłóceniach problemy transportowe mogą przełożyć się na zaopatrzenie odbiorców, w tym sklepów.

Szczególnie wrażliwe są przewozy wymagające ścisłego harmonogramu kolejnych operacji. W przypadku cystern opóźnienie rozładunku może przesunąć także termin obowiązkowego mycia zbiornika, a tym samym rozpoczęcie następnego zlecenia.

Tagi:

Zobacz również