Fot. AdobeStock

Odzyskiwanie należności od zagranicznych kontrahentów. Co daje przewoźnikom prawo unijne?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Przewoźnik czekający na zapłatę 1,8 tys. euro za fracht do Hiszpanii staje przed wyborem: pozwać dłużnika i zamrozić kolejne tysiące złotych na opłaty sądowe, tłumaczenia i pełnomocnika, albo skorzystać z mechanizmu, który istnieje w polskim i unijnym prawie, a bywa niedoceniany. Mowa o windykacji polubownej, której koszt przenoszony jest na dłużnika. Podstawa – art. 10 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych i jego odpowiedniki w całej UE.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Ustawa z 8 marca 2013 r. daje wierzycielowi rekompensatę za koszty odzyskiwania należności automatycznie, bez wezwania i bez wykazywania szkody, z chwilą, gdy dłużnik popada w opóźnienie. Sąd Najwyższy przesądził to w uchwale III CZP 94/15: rekompensata należy się z mocy samego prawa. Od nowelizacji z 2020 r. jest stopniowana: 40 euro przy należności do 5 tys. zł, 70 euro między 5 tys. a 50 tys. zł, 100 euro powyżej 50 tys. zł.

Prawdziwa siła przepisu tkwi jednak w ustępie drugim: wierzycielowi przysługuje również zwrot kosztów odzyskiwania należności przewyższających ryczałt. Jeżeli przewoźnik zleca sprawę profesjonalnej firmie windykacyjnej, jej prowizja może zostać przeniesiona na dłużnika. To dłużnik ostatecznie płaci za to, że nie uregulował faktury w terminie.

To standard unijny, nie polska osobliwość

Polska ustawa implementuje dyrektywę 2011/7/UE, której art. 6 nakłada na wszystkie państwa członkowskie obowiązek zapewnienia wierzycielowi zarówno ryczałtu, jak i zwrotu kosztów ponad tę kwotę. 

Analogiczne mechanizmy działają więc wszędzie tam, gdzie jeżdżą polscy przewoźnicy: we Francji (art. L441-10 Code de commerce), we Włoszech (dekret legislacyjny 231/2002), w Hiszpanii (Ley 3/2004).

Mechanizm działa nawet poza Unią – w Wielkiej Brytanii obowiązuje Late Payment of Commercial Debts (Interest) Act 1998 z ryczałtem 40/70/100 funtów i zwrotem kosztów ponad ryczałt. Brexit niczego tu nie zepsuł.

Model „dłużnik płaci za windykację” ma zatem jednolitą podstawę prawną praktycznie na całym kontynencie. I nie jest to konstrukcja teoretyczna: wyspecjalizowane firmy z sektora TSL stosują go na co dzień. 

Pactus.eu, wywodzący się z grupy Trans.eu, prowadzi windykację polubowną na koszt dłużnika w osiemnastu krajach – w Polsce, Niemczech, Rumunii, na Słowacji, Litwie, w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Bułgarii, Belgii, na Łotwie, w Estonii, na Węgrzech, w Austrii, Chorwacji, Portugalii i Luksemburgu, czyli na niemal wszystkich głównych kierunkach europejskiego transportu drogowego.

Sąd za granicą: rachunek, który boli zanim zapadnie wyrok

Dochodzenie należności od zagranicznego dłużnika przed sądem oznacza:

  • Koszty z góry. Opłata sądowa (w Polsce co do zasady 5 proc. wartości sporu), pełnomocnik, zaliczki – płatne przed rozstrzygnięciem, ze zwrotem dopiero po prawomocnym wyroku i skutecznej egzekucji. Przy marżach operacyjnych 2–4 proc. zamrożenie kilku tysięcy złotych dla należności wartej 1,5 tys. euro bywa zabójcze dla płynności. W przypadku windykacji polubownej w Pactus.eu płaci się prowizję tylko za odzyskane środki, po czym przenoszona jest w postaci noty obciążeniowej na dłużnika.
  • Tłumaczenia i doręczenia. Spór transgraniczny wymaga tłumaczeń przysięgłych zlecenia, listu CMR i korespondencji. Koszty potrafią sięgnąć kilkunastu procent wartości roszczenia. Doręczanie pism w trybie rozporządzenia 2020/1784 trwa kilka tygodni, a nawet miesięcy..
  • Czas. Rzeczywisty horyzont uzyskania tytułu wykonawczego to 12–24 miesiące, a potem egzekucja w obcej jurysdykcji, według obcych procedur. Windykacja polubowna prowadzona przez negocjatora w języku dłużnika zamyka skuteczne sprawy w tygodniach.
  • Ryzyko jurysdykcyjne. Art. 31 Konwencji CMR i jego relacja do rozporządzenia Bruksela I bis sprawiają, że wybór właściwego sądu bywa nieoczywisty, a błąd oznacza przegraną z przyczyn formalnych.
  • Relacje handlowe. Pozew niemal zawsze kończy współpracę, a w TSL dłużnikiem bywa spedycja, z którą przewoźnik chce dalej jeździć. Windykacja polubowna pozwala odzyskać pieniądze bez spalenia mostów, a fakt, że jej koszt obciąża dłużnika, działa dyscyplinująco.

Rachunek ekonomiczny

Typowa wierzytelność w transporcie to od 500 do 3 tys. euro. Łączny koszt procesu transgranicznego często zbliża się do wartości wierzytelności, a bywa, że ją przekracza. 

Dłużnicy doskonale o tym wiedzą. Na tej kalkulacji opiera się patologia „kredytowania się przewoźnikiem”. Windykacja polubowna z przeniesieniem kosztów na dłużnika odwraca ją – wierzyciel nie ponosi kosztów wejścia, a opłacalność zwlekania z płatnościami znika.

Granice mechanizmu

Gdy dłużnik konsekwentnie odmawia zapłaty lub gdy usługa rzeczywiście nie została wykonana należycie, droga sądowa może stać się koniecznością. Warto jednak spojrzeć na praktykę: ze względu na rozbudowane zlecenia transportowe i trudności, z jakimi mierzy się branża, znaczna część faktur trafiających do windykacji jest – zdaniem strony zobowiązanej do zapłaty – sporna. 

Tymczasem nasze doświadczenie pokazuje, że w około 70 proc. takich spraw profesjonalna windykacja potrafi skutecznie oddalić zarzuty, powołując się na nadrzędność przepisów bezwzględnie obowiązujących, i odzyskać środki bez angażowania sądu. Rzecz w tym, by windykacja sądowa była wyborem z konieczności, a nie pierwszym odruchem.

Wniosek dla branży

Ustawodawca dał wierzycielom narzędzie skrojone na miarę problemów TSL tj. zagranicznych dłużników i chronicznych zatorów płatniczych. Windykacja polubowna na koszt dłużnika łączy szybkość, brak kosztów własnych, brak bariery językowej i szansę na zachowanie relacji handlowej. Kto nie płaci w terminie, powinien ponosić konsekwencje. Prawo mówi to wprost – wystarczy z niego korzystać.

Tagi:

Zobacz również