Polisen Södermalm/Facebook (zdjęcie poglądowe)

Milionowe kary za naruszenia czasu pracy kierowców. To była kosztowna lekcja dla rodzinnej firmy

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Rodzinna grupa transportowa ze szwedzkiego regionu Västra Götaland została obciążona karami w wysokości ponad 1,3 mln koron szwedzkich (ok. 510 tys. zł) za naruszenia przepisów o czasie jazdy i odpoczynku. Kierownictwo firmy wyciągnęło wnioski i wprowadziło gruntowne zmian w organizacji.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Kontrole przeprowadzone przez szwedzki urząd transportu (Transportstyrelsen) wykazały poważne nieprawidłowości w dwóch spółkach należących do tej samej grupy. Łączna wartość naruszeń przekroczyła 2 mln koron (790 tys. zł), co przełożyło się na sankcje finansowe w wysokości ponad 1,3 mln koron.

Pierwsza kontrola objęła spółkę zależną zatrudniającą blisko 100 pracowników i dysponującą flotą ponad 170 pojazdów. W tym przypadku wykryto naruszenia o wartości ponad 1,1 mln koron, jednak ze względu na wysoki obrót (ok. 154 mln koron) zastosowano maksymalną możliwą karę – 800 tys. koron (315 tys. zł).

Inspektorzy odnotowali aż 108 naruszeń, w tym m.in.:

  • używanie cudzej karty kierowcy – 24 przypadki,
  • nieprawidłowe użycie karty – 18 przypadków,
  • wyjmowanie karty tachografu w niedozwolonym momencie – 14 przypadków,
  • braki w danych z tachografów.

Problemy także w spółce matce

Kolejna kontrola dotyczyła spółki matki, zatrudniającej niespełna 20 osób i posiadającej około 120 pojazdów. W tym przypadku wartość naruszeń wyniosła ponad 900 tys. koron (ok. 355 tys. zł), a kara – ponad 500 tys. koron (197 tys. zł).

Stwierdzono tam 97 naruszeń, w tym ponownie przypadki korzystania z cudzych kart kierowców oraz manipulacji związanych z ich wyjmowaniem.

„Pomagali członkowie rodziny”

W wyjaśnieniach przekazanych do urzędu firma tłumaczyła, że część naruszeń wynikała z faktu, iż w przewozach pomagali członkowie rodzin kierowców. Potwierdzono również używanie podwójnych kart, choć – jak zapewniono – bez wiedzy kierownictwa.

Co ciekawe, jedna z używanych kart miała należeć do bliskiego krewnego ówczesnego prezesa spółki.

Szybki rozwój kosztem kontroli

Obecny prezes firmy przyznał, że główną przyczyną problemów był dynamiczny rozwój przedsiębiorstwa, za którym nie nadążała administracja i nadzór nad przestrzeganiem przepisów.

Dziś mamy zupełnie inne procedury i dedykowanych pracowników zajmujących się tym obszarem – podkreśla na łamach szwedzkiego portalu trailer.se.

Jako dowód zmian wskazuje fakt, że trzecia spółka z grupy przeszła późniejszą kontrolę bez żadnych zastrzeżeń (poza pojedynczymi przypadkami przeładowania).

Nowa strategia i zmiana podejścia

Po kontroli jedna ze spółek zdecydowała się również dołączyć do programu Fair Transport, co ma być elementem nowej strategii opartej na zgodności z przepisami i transparentności.

Decyzje w obu sprawach są już prawomocne.

Warto przypomnieć, że w Szwecji:

  • dla firm o obrotach powyżej 80 mln koron maksymalna kara wynosi 800 tys. koron,
  • dla mniejszych przedsiębiorstw limit to 1 proc. rocznego obrotu.

 

Tagi:

Zobacz również