REKLAMA
Waymetry V1

OZPTD mówi: DOŚĆ protestom przewoźników drewna

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Czy komunikat Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego z dnia 16 marca 2011r., został  błędnie zinterpretowany przez przewoźników ?? Wygląda na to, że sprawa ustalonych w połowie marca stawek za transport drewna, wymaga natychmiastowego wyjaśnienia. 

 "Przewodniczący OZPTD Bolesław Milewski, potwierdza, że wobec przewoźników, u których wystąpi podejrzenie stosowania stawek dumpingowych i dalszego przeładowywania pojazdów, po uprzednim sprawdzeniu i ewentualnym potwierdzeniu nieprawidłowości, Związek uruchomi wszelkie dostępne, legalne działania, aby zdyscyplinować, a w razie braku reakcji wyeliminować takie firmy z rynku." – odpowiedź OZPTD na protesty przewoźników jest tym razem jednoznaczna.

Zdaniem OZPTD, komunikat z dnia 16 marca 2011r. został niejednolicie i błędnie zinterpretowany przez jego odbiorców, a o stawce minimalnej, czy tym bardziej o zmowie cenowej, nie było w nim mowy (tłumaczy Związek Pracodawców Transportu Drogowego). Przedstawione w komunikacie stawki transportowe to: "przykładowa wielkość wynikająca z konkretnej, również załączonej kalkulacji prowadzenia działalności transportu drewna. Nikt nie skłania przewoźników drewna do stosowania jednakowych stawek transportowych, chodzi o „rząd wielkości”, o wyeksponowanie aktualnej sytuacji." Zamiarem OZPTD było ukazanie skali problemu, jakim są niedoszacowane stawki w stosunku do kosztów transportu drewna.

Obecny transport drewna wygląda mniej więcej tak: udział paliwa w stawkach na różnych odległościach przewozu w większości form zlecających transport drewna lub też je przerabiających, waha się od 50 – 80 proc, przy zakładanym ładunku 31m3 (a powinno byc:  25 m3).

Zgodnie z ekonomiką transportu, maksymalny udział kosztu paliwa w stawce za transport powinien wynosić ok 30 – 40 proc. Tak właśnie przedstawiają się standardy przewozu nieodzowne do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju firmy transportowej. Dodatkowo, poprawnie funkcjonująca firma, powinna mieć rownież na uwadze wymianę zbyt wyeksploatowanego już taboru.

Zdaniem OZPTD, dzisiejsza polityka przewozu drewna opiera się na zasadach łagodnie rzecz ujmując … niezrozumiałych: "Oprotestowane Firmy przerabiające drewno przez swoją politykę „chorych” a nie rynkowych stawek, wykreowały model firmy transportowej, w której leje się do zbiorników olej opałowy, przewozi ładunki ile auto pozwoli dopóki się nie rozsypie a kierowcy płaci się ok. 70% wynagrodzenia „pod stołem” bez dodatkowych kosztów.  Za „cichym przyzwoleniem” odbiorców drewna, przewoźnik rekordzista potrafi jednorazowo przywieźć ładunek 105 mp drewna, tj. 65 m3 lub 56 ton ładunku (zakładając że 1m3 waży 860kg),a gdzie ciężar zestawu transportowego, gdzie zgodne z prawem 40 ton DMC. Pozornie bezradni odbiorcy tłumaczą się, że nie mają wpływu na wielkość przywożonego ładunku drewna, ciekawe, że w kwestii stawek jest zupełnie odwrotnie, potrafią je skutecznie zaniżać i wykorzystywać przewoźników. Tak naprawdę jest to dla nich po prostu wygodne, gwarantuje tani transport a przeładunki i kary dotyczą jedynie przewoźnika. Dla odbiorców drewna przewoźnik, który przeładowuje ładunki to skarb. Stachanowiec, który o podwyżkę stawek praktycznie nie musi zabiegać, bo mu jakoś wystarczy jak przywiezie 2,5 razy tyle drewna i 2,5 razy tyle zarobi co kolega, który chcąc prowadzić działalność uczciwie i zgodnie z prawem ciągle upomina się o wyższe stawki i jeszcze uchodzi za niezaradnego."

OZPTD tłumaczy również tak zwaną "zmowę cenową", w której niejako ma swój udział: "W charakterze zmowy cenowej działania prowadzą raczej Firmy odbierające drewno, ale mają zbyt mądrych prawników, żeby można było ich o to oskarżyć, bo nie są to ceny równe, ale równie niskie i beznadziejne u wszystkich „dużych”. Czy któryś z przewoźników drewna wynegocjowałby stawkę transportową, w której udział paliwa przekraczałby 30-40% gdyby miał swobodę negocjacji. Oczywiście, że nie, stawki są sprytnie narzucane, oczywiście tego też nie można tak nazwać dosłownie, ale mechanizmy przymuszenia są znane i jak okazało się skuteczne od dawna. To owoc wieloletniej polityki stawek „dużych” odbiorców drewna, najczęściej Firm obcego kapitału, których tak naprawdę „polski przewoźnik” mało obchodzi, zysk liczy się przede wszystkim. Firm tych nie obchodzi także bezpieczeństwo na polskich drogach zagrożone przeładowanymi pojazdami, a tym bardziej stan polskich dróg, których podbudowa i nawierzchnia ulega zniszczeniu na skutek „dzikiej” wolnej konkurencji zorganizowanej pod dyktando zagranicznych udziałowców przedsiębiorstw przerobu drewna. Polskiego przewoźnika, który pracuje dla nich niejednokrotnie od wielu lat traktują jak cytrynę do wyciśnięcia ale nazywają partnerem, a zależność gospodarczą między sobą współpracą."

Powyższemu obrazowi  "polskiego transportu drewna" OZPTD mówi: DOŚĆ

 

Autor: Wioletta Szostak

Zobacz również