Kilka tygodni temu polskie media obiegła informacja, że Rosjanie chcą stworzyć nową linię promową na Bałtyku, która miałaby transportować rosyjskie ciężarówki do UE bez udziału Polaków. Czy w ten sposób rosyjskie Ministerstwo Transportu chce się zemścić za “pozwolenia na transport” i całkowicie uniezależnić się od Polski?
Rosyjski transport do Unii Europejskiej jest bardzo mocno uzależniony od naszego kraju. Przewozy drogowe są realizowane za pomocą tranzytu przez Polskę, a morski – za pośrednictwem polskich przewoźników promowych i portu Gdańsk. Rosjanie od lat twierdzą, że Gdańsk blokuje rozwój portu Kaliningrad.
Ochłodzenie stosunków polsko-rosyjskich, jakie miało miejsce na początku roku – w związku z wydawaniem obustronnych pozwoleń na transport – dało Rosjanom świetny pretekst, by szukać alternatywnych kierunków transportowych z ominięciem Polski.

W lutym, kiedy doszło do nieporozumień i blokady transportu drogowego z Rosją, Polska pokazała, że będzie twardo trzymać się swojej pozycji. Jako kraj tranzytowy, stanowi ona poważne zagrożenie dla rosyjskiego transportu drogowego, ponieważ może skutecznie zablokować jakiekolwiek dostawy towarów na linii Federacja – Unia Europejska.
Obustronny transport został ostatecznie wznowiony w kwietniu, po dwóch miesiącach trwania negocjacji. Polska zmusiła Moskwę do ustępstw i tym samym pokazała, jaki wpływ może mieć na rosyjską gospodarkę.
Od 2015 r., czyli od momentu, kiedy świat zachodni nałożył na Rosję sankcje gospodarcze za aneksję Krymu, Moskwa szuka alternatywnych kierunków przewozu towarów. Transport drogowy z Unii Europejskiej ze względu na obostrzenia był zagrożony. Potwierdzeniem obaw Federacji było zablokowanie polskich granic dla rosyjskich ciężarówek w lutym 2016 r. Chcąc się zabezpieczyć, Rosjanie zaczęli szukać nowych, bezpiecznych tras, na przykład przez Bałtyk.
Przepływ ładunków pomiędzy Obwodem Kaliningradzkim a Rosją wynosi 5,9 mln ton w skali rocznej. W chwili obecnej pomiędzy Bałtyjskiem (miastem w Obwodzie Kaliningradzkim) a Ust-Ługa (osadzie w obwodzie leningradzkim) kursują tylko dwa promy, które rocznie mogą przetransportować ledwie 1,8 mln ton. W związku z tym w transporcie rosyjskich towarów drogą morską pośredniczą Polacy, posiadający większe zaplecze przewozowe. Co prawda istnieje bezpośrednie połączenie z Obwodu do Niemiec (port Kaliningrad – Sassnitz), jednak nie jest ono w stanie zapewnić dostatecznej ilości promów, potrzebnych do przetransportowania wszystkich rosyjskich ciężarówek. Powstała zatem potrzeba stworzenia nowej linii. Takiej, która uwolni rosyjskich przewoźników od pośrednictwa Polaków.
W tym celu kilka tygodni temu przedstawiciele rosyjskiego ministerstwa transportu spotkali się z duńskim armatorem DFDS, aby omówić projekt współpracy, dzięki której przewoźnicy rosyjscy będą mogli przewozić towary linią promową z ominięciem Polski. Oficjalnych rezultatów negocjacji jeszcze nie podano, ale Rosjanie są zdeterminowani, więc można się spodziewać, że umowa dojdzie do skutku.
Foto: wikipedia.org









