Port Gdynia

Polskie porty mierzą się z nowymi zagrożeniami. Sabotaż, przemyt i zakłócenia GPS

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Rosnące przeładunki i coraz większa rola polskich portów w europejskich łańcuchach dostaw oznaczają również nowe zagrożenia. Branża wskazuje na działania sabotażowe, przemyt oraz zakłócanie sygnału GPS, które szczególnie często występują w rejonie Trójmiasta. Choć przedstawiciele sektora wysoko oceniają skuteczność służb, zwracają uwagę na niedobór funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej i Straży Granicznej, co wydłuża odprawy i utrudnia obsługę rosnącej liczby ładunków.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Polskie porty od kilku lat umacniają swoją pozycję jako kluczowe ogniwa europejskich łańcuchów dostaw. Ich rola wykracza dziś daleko poza obsługę importu i eksportu. Porty odpowiadają również za bezpieczeństwo energetyczne oraz obsługę strategicznych ładunków. Wraz ze wzrostem ich roli rośnie jednak również skala zagrożeń, z którymi muszą mierzyć się operatorzy portowi i służby.

Bezpieczeństwo portów to dziś znacznie więcej niż ochrona nabrzeży

Według Michała Śmigielskiego, prezesa Morskiej Agencji Gdynia i przewodniczącego Rady Interesantów Portu Gdynia, bezpieczeństwo stało się jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania portów.

Działając w polskich portach morskich, jesteśmy na styku wszystkich lądowo-morskich łańcuchów dostaw. Przeładowujemy różne rodzaje ładunków i kwestia bezpieczeństwa jest dla nas absolutnie najważniejsza – podkreśla Michał Śmigielski w wywiadzie dla portalu Newseria

Jak zaznacza, zagrożenia mają dziś zarówno wymiar fizyczny, jak i gospodarczy.

Wiemy, że w portach dochodzi do różnych prób sabotażu, ścierają się grupy przestępcze związane z przemytem towarów. Jednocześnie musimy dbać o bezpieczeństwo energetyczne i przeładunki wszystkich strategicznych ładunków – wyjaśnia.

Porty przeładowują coraz więcej

Rosnącą rolę portów dobrze pokazują dane Głównego Urzędu Statystycznego. W 2025 r. polskie porty przeładowały 128 mln ton ładunków, czyli o 3,1 proc. więcej niż rok wcześniej.

Największe wzrosty przeładunków odnotowano w Szczecinie (10,8 proc.), Świnoujściu (7,2 proc.) i Gdańsku (6 proc.), natomiast spadki – w Gdyni (11,7 proc.) oraz Policach (1,7 proc.) 

Największy udział w strukturze przeładunków miały ładunki masowe ciekłe (43,9 proc.), w tym ropa naftowa i produkty ropopochodne. Kolejne miejsca zajęły ładunki masowe suche (23,5 proc.) oraz kontenery (20,7 proc.).

Pandemia i wojna zmieniły podejście do bezpieczeństwa

Zdaniem prezesa Morskiej Agencji Gdynia ostatnie lata pokazały, jak łatwo mogą zostać zakłócone globalne łańcuchy dostaw.

Pandemia COVID-19 pokazała, że porty morskie są kluczowe dla importu towarów, przede wszystkim z Dalekiego Wschodu. Wtedy okazało się, że bezpieczeństwo łańcuchów dostaw zostało poważnie zachwiane – przypomina Śmigielski.

Jak dodaje, kolejnym sprawdzianem była wojna w Ukrainie i konieczność przebudowy dostaw surowców energetycznych.

Znaczenie portów dla bezpieczeństwa energetycznego pokazują również dane Forum Energii. W 2025 r. wartość netto importu surowców energetycznych i paliw do Polski wyniosła 104 mld złotych. Blisko połowę stanowiła ropa naftowa, a niemal jedną trzecią gaz ziemny.

Zakłócenia GPS i przemyt to codzienność

Zakłócenia sygnału GPS stają się jednym z najczęściej zgłaszanych problemów przez załogi statków zawijających do polskich portów. 

Wielu kapitanów skarży się na zakłócenia sygnału GPS i jest to zjawisko nagminne, szczególnie w okolicach Trójmiasta – mówi Śmigielski.

Równolegle służby regularnie udaremniają próby przemytu. Jedną z największych takich operacji przeprowadzono w czerwcu w Porcie Gdynia, gdzie funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Krajowej Administracji Skarbowej przejęli ponad tonę heroiny o czarnorynkowej wartości blisko 220 mln złotych.

Prezes Morskiej Agencji Gdynia podkreśla, że skuteczność służb nie budzi zastrzeżeń.

Polskie służby działają naprawdę dobrze i kontrole prowadzone są bardzo często – ocenia.

Przypomina przy tym głośną sprawę grupy nurków z Hiszpanii zatrzymanych w pobliżu statku w porcie. Początkowo pojawiały się podejrzenia o próbę sabotażu infrastruktury krytycznej, jednak ostatecznie okazało się, że poszukiwali narkotyków ukrytych wcześniej na kadłubie jednostki.

Jak dodaje, dodatkowym wyzwaniem pozostaje także położenie geograficzne Polski. 

Mierzymy się także z incydentami wynikającymi z bliskości obwodu królewieckiego – naruszeniami przestrzeni powietrznej czy obecnością rosyjskich jednostek. To zagrożenia, których mieszkańcy innych części kraju często nie dostrzegają – wskazuje.

Branża apeluje o więcej funkcjonariuszy

Choć według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji bezpieczeństwa polskich granic strzeże obecnie rekordowa liczba blisko 17 tys. funkcjonariuszy, przedstawiciele branży portowej zwracają uwagę na niedobory kadrowe w samych portach.

Jak podkreśla Michał Śmigielski, szczególnie brakuje funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej oraz Straży Granicznej.

Praca w portach jest bardzo wymagająca, a funkcjonariusze są jednocześnie mocno zaangażowani w ochronę granic. Widzimy potrzebę zwiększenia zatrudnienia. Długie oczekiwanie na odprawy celne pokazuje, że w tym obszarze potrzebne jest dodatkowe wsparcie – ocenia.

Rosnąca rola polskich portów w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego oraz obsłudze strategicznych dostaw sprawia, że kwestie ochrony infrastruktury i sprawności odpraw stają się jednym z najważniejszych wyzwań dla całego sektora TSL. 

Tagi:

Zobacz również