Jak bardzo zdesperowani są Brytyjczycy, pokazuje przykład pewnej agencji pracy z miasta Swindon – oferuje ona kierowcom ze Wschodu 100 funtów podarunku za sam fakt zapisania się na liście osób poszukujących drogowego zajęcia.
Poza tym przykładem, Daily Mail przywołuje w swoim tekście także liczne problemy z samymi mieszkańcami Wielkiej Brytanii – choć w wielu regionach nie brakuje osób pracy pozbawionych, to często okazują się to osoby pracą po prostu niezainteresowane, z uwagi na bardzo atrakcyjne świadczenia socjalne. A jak dodamy do tego konieczność wydania 2 tys. funtów na zawodowe prawo jazdy i niechęć młodych Brytyjczyków do prac fizycznych, otrzymujemy odpowiedź na pytanie dlaczego agencje pracy z Wysp desperacko poszukują Polaków, Rumunów i Bułgarów.
Jak czytamy w oryginalnym tekście, nasi kierowcy mają coś, czego na Zachodzie ze świecą szukać, czyli chęć pracowania tak dużo, jak tylko się da. A do dlatego, że wielu przybyszy z biedniejszych krajów Unii Europejskiej to mężczyźni pozostawiający swoje rodziny na Wschodzie, pragnący jak najszybciej odłożyć możliwie dużą ilość pieniędzy. Z drugiej jednak strony Daily Mail podaje, że wśród brytyjskich przewoźników nie brakuje chęci do ściągania ze Wschodu całych rodzin, w związku z czym chce się pomagać zagranicznym kierowcom w organizowaniu wszelkich formalności na wyjazd i przygotowywaniu nowego życia na emigracji.
Trzeba tutaj zresztą zaznaczyć, że choć największy problem dotyczy kierowców, to wolne miejsca pracy czekają także na biurowych pracowników związanych z transportem.
źródło: 40ton.net
Autor: Bartłomiej Nowak











