REKLAMA
Eurowag Czas na transport #44

Prawdziwy kryminał w rodzinnej firmie transportowej – szmugiel narkotyków, sfingowany napad i morderstwo ojca

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Przed sądem w Hadze toczy się właśnie proces dwóch mężczyzn oskarżonych o przemyt narkotyków i sfingowany napad, w wyniku którego ojciec jednego z nich został pobity na śmierć. Ta historia kryminalna, niczym mroczny gangsterski film, rozegrała się w małej, rodzinnej firmie transportowej w Holandii.

Prokurator zażądał kary 11 lat więzienia dla 29-letniego mieszkańca Hagi oraz 8 lat więzienia dla 36-letniego mieszkańca Hilversum. Obaj mężczyźni podejrzani są o to, że 18 sierpnia 2015 roku uderzyli ojca pierwszego z nich tak mocno w głowę, że ten trzy tygodnie później umarł. Cała trójka chciała sfingować napad, by zdobyć pieniądze z przemytu narkotyków i z ich pomocą spłacić dług u narkotykowego bossa.

Szalony plan na szybki zarobek

Zakrojone na szeroką skalę śledztwo wykazało nieprawdopodobną historię.

Mieszkający w Hadze ojciec i syn prowadzili firmę transportową, zajmującą się głównie przewozem towarów do Norwegii. W styczniu 2015 roku celnicy norwescy odkryli w kole zapasowym ukryte 100 kg amfetaminy. Narkotyki zostały zatrzymane, co spowodowało, że ojciec i syn stali się dłużnikami zleceniodawcy przemytu.

Rodzina zastanawiała się w jaki sposób odzyskać pieniądze i zapłacić dług. Z pomocą przyszedł im przyjaciel – 36-latek, zamieszkały w Hilversum. Wymyślił plan, zgodnie z którym ojciec kolegi, wracając z kolejnego kursu, zostanie „napadnięty” przez złodziei oleju napędowego, którzy skradną również pieniądze za narkotyki.

Poza kontrolą

Żeby napad wyglądał autentycznie, trójka mężczyzn zgodziła się, że najstarszy z nich zostanie mocno pobity. W zaaranżowanym napadzie, ojciec otrzymał cztery uderzenia w głowę i stracił przytomność. Po tym zdarzeniu, młodsi mężczyźni przenieśli starszego do samochodu osobowego i zawieźli go do jego mieszkania w Hadze. Syn zaparkował samochód z ciężko rannym ojcem w garażu i dopiero po wielu godzinach zawiózł go do szpitala na drugim końcu miasta, gdzie ojciec, trzy tygodnie później umarł.

Dowodów na winę obu mężczyzn nie brakuje – są nagrania z kamer monitoringu w hotelu, dane z telefonu ofiary oraz ręcznie pisane liściki ze scenariuszem napadu. Wyrok zapadnie 27 stycznia.

Foto: pixabay.com

Zobacz również