TransInfo

Przewoźnik poskarżył się, że traci fortunę przez Brexit. Ma nadzieję, że puste półki obudzą społeczeństwo

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Pracuję w branży od 20 lat, a ubiegły tydzień był najgorszym, jaki kiedykolwiek miałem w karierze – narzeka przedstawiciel brytyjskiej firmy transportowej Whites Transport Services. Pojawiające się z powodu Brexitu opóźnienia na granicy prowadzą do gigantycznych strat.

Nasze problemy zaczynają się, gdy przybywamy do Francji. Musimy czekać, aż tamtejsi urzędnicy dadzą nam zielone światło na dalszą jazdę. W sobotę dwie ciężarówki czekały na to przez 16 godzin. Nie mamy czasu na takie opóźnienia! Świeże mięso (które wozi przewoźnik – przyp.red.) co godzinę traci na wartości – podkreśla Pete White z firmy Whites Transport Services w rozmowie z portalem Berkshire Live.

Opóźnienia celne sprawiają, że przewoźnik “codziennie traci ogromną fortunę”. White przyznaje, że zaczął liczyć na to, że półki w supermarketach w Europie zaświecą pustkami.

Gdy skończy się żywność, opinia publiczna uświadomi sobie, co się dzieje – dodaje gorzko.

Przykład brytyjskiego przewoźnika nie jest odosobniony. BBC opisuje historię Nerys Edwards, eksportującej z Walii skorupiaki do Unii Europejskiej. Jak tłumaczy, od dwóch lat śledziła ustalenia związane z Brexitem i czytała o wymogach dla eksporterów. Była przekonana, że jest przygotowana. Do czasu, aż jej ciężarówka, wypełniona wartym blisko 50 tys. funtów ładunkiem, najpierw utknęła w Portsmouth na 24 godziny, a następnie, już we Francji, została zatrzymana przez celników na kolejne 7. Okazało się bowiem, że importer popełnił błąd w dokumentach.

Formalności odstraszyły już jej kolegę po fachu. James Wilson z Deepdock Ltd wstrzymał wysyłkę małży do Holandii obawiając się biurokracji. Jak tłumaczy, przed wznowieniem działalności chce najpierw zobaczyć, “jak nowe stosunki handlowe między Wielką Brytanią a UE funkcjonują w praktyce”.

Opóźnień spowodowanych procedurami celnymi obawiają się i giganci. Wczoraj DB Schenker ogłosił, że czasowo zawiesza przewóz ładunków w tej relacji, z uwagi na uciążliwą biurokrację. Wcześniej, również czasowo, na podobny ruch zdecydowało się DPD.

Boją się pustych półek

Rząd Wielkiej Brytanii zdaje się być świadomy możliwych problemów z zaopatrzeniem sklepów i myśli o zmianach, które mogłyby temu zapobiec. To ważne także dla firm transportowych, których udział w dostawach do sklepów jest kluczowy. Jak podaje “Financial Times”, trwają pracę nad stworzeniem programu ułatwiającego szybszy powrót pustych ciężarówek po ładunki do Europy.

Mowa przede wszystkim o tych, które wożą żywność i korzystają z przejścia Dover-Calais. Jak napisano w rządowym dokumencie, do którego dotarł brytyjski dziennik, w ciągu najbliższych tygodni “potencjał dalszych zakłóceń jest wysoki”.

Opisywany plan zakłada przepuszczanie 300 ciężarówek dziennie poza kolejką w portach w Dover i Folkestone, tak by przewoźnicy kursujący dla największych supermarketów mogli zabezpieczyć Wielką Brytanię w żywność.

Na razie jednak brak szczegółów dotyczących tej operacji.

Ponad 400 kierowców ukaranych

Choć początek roku wydawał się optymistyczny, ze wzrostem liczby przewozów rośnie i liczba problemów. Jeszcze na początku stycznia brytyjska policja wskazywała chociażby, że kierowcy generalnie są przygotowani do nowych wymogów biurokratycznych. Nie notowano większych kolejek, z reguły truckerzy mieli wymagane dokumenty. Jako wyjątek opisywano 84 kierowców, którzy nie mieli przy sobie niezbędnych pozwoleń na wjazd do hrabstwa Kent.

To się jednak zmieniło. Wczoraj brytyjska policja podała już, że ukarała ponad 400 pracowników firm przewozowych za brak wspomnianego pozwolenia. Oznacza to wzrost o ponad 370 proc. w ciągu zaledwie tygodnia. Poza brakiem dokumentów, kierowcy byli również karani m.in. za łamanie przepisów dotyczących czasu pracy.

Współpraca: Gregor Gowans

Fot. Twitter/@kent_police

Tagi