Pewien kierowca z Białorusi zauważył, że na zaparkowanym niedaleko jego domu pojeździe regularnie pojawiają się zadrapania. Jak sam stwierdził, nikomu nie zawinił, ponieważ samochód zawsze ustawiał tak, by ów nie przeszkadzał ani innym kierowcom, ani pieszym.
Monitoring niewiele pomógł, ponieważ nagranie kamer było zbyt niewyraźnie. Sąsiedzi też niewiele widzieli. Tymczasem zadrapania na aucie pojawiały się coraz częściej. Widząc, że inaczej niczego nie wskóra, kierowca postanowił działać na własną rękę.
Udało mu się ustalić, że zadrapania pojawiają się pomiędzy czwartą a szóstą rano. Zaczął nocować w aucie wraz z budzikiem ustawionym na czwartą godzinę. Zadanie nie należało do łatwych, ale pewnego poranka wysiłki kierowcy opłaciły się. O 5:40 Białorusin usłyszał czyjeś kroki i długi, głośny zgrzyt.
Ku swojemu zdziwieniu nie ujrzał dwumetrowego zbira, czego się spodziewał, a miłą, skuloną babcię, którą wielokrotnie już widział na osiedlu.
Trudno w to uwierzyć, że starsza osoba z taką zaciętością mogła regularnie niszczyć obcy samochód. Kierowca nie poczuł litości i zgłosił sprawę na policję. Jaki był powód jej działań? Niestety, tego staruszka nie ujawniła. Nie przyznała się również do winy, ale zgodziła się zapłacić odszkodowanie.
Tylko za to jedno zadrapanie, przy którym została ujęta.
Foto: publicdomainpictures.net










