REKLAMA
Eurowag Czas na transport #45

Ropa się kończy. Czeka nas motoryzacyjna rewolucja

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Samochody niezmiennie od ponad wieku napędzane są przez paliwa produkowane z ropy naftowej. Mimo, iż stworzono już wersje mogące jeździć na oleju wyprodukowanym z rzepaku czy słonecznika, alkoholu oraz na zwykłym prądzie, nadal nie możemy mówić o żadnej rewolucji. A ta, prędzej czy później, musi nadejść.

Na razie głównym utrudnieniem w rozwoju tej myśli, jest najzwyklejsza w świecie wygoda. Jeżdżące na prąd Peugeot i-On oraz Citroen C-zero, są w stanie przejechać na jednym ładowaniu maksymalnie 150 km… jeśli natrafią na idealne warunki drogowe i pogodowe. Później muszą być podłączone do źródła prądu i ładować się nawet przez 10 godzin. Trudno zatem nie przyznać wyższości tradycyjnego silnika w momencie, gdy uświadomimy sobie, że wyruszyć elektronicznym odpowiednikiem z Warszawy nad morze, musielibyśmy poświęcić na to 2 – 3 dni.

– Barierą nie do przeskoczenia jest pojemność akumulatorów. Miną dziesięciolecia, zanim producenci dojdą do rozwiązań pozwalających pełnowartościowemu samochodowi przejechać na prądzie dystans 600 – 700 km – wyjaśnia specjalista od nowoczesnych technologii w motoryzacji z branżowego pisma „Automotive News”, David Sedgwick.

Nic dziwnego, że entuzjazm analityków rynku odnośnie aut elektrycznych, znacznie się ochłodzić. W 2010 roku Międzynarodowa Agencja Energetyki uważała, że w 2030 r. aż 30 proc. wszystkich sprzedawanych na świecie aut będzie napędzanych wyłącznie prądem. Teraz eksperci mówią o poziomie 25 proc. – w dodatku dopiero w 2050 r.

W grę wchodzi zatem hybryda elektrowozu ze zwykłym samochodem. Przykładem takiej jest właśnie Opel Ampera – można go naładować zarówno w zwykłym domowym gniazdku 230V, jak i również zatankować tradycyjną benzyną bezołowiową 95. Na pełnych bateriach przejeżdża realnie 50 – 60 km, a ładuje się jedynie trzy godziny. W zupełności pozwala to na codzienne dojazdy do pracy.

– Choć w Europie auta nie można jeszcze kupić od ręki, to europejscy dilerzy zebrali na nie już 6 tys. zamówień – tłumaczy Klara Ufnalewska z General Motors Poland. Zdaniem Sedgwicka "ta technologia może rzeczywiście zrewolucjonizować motoryzację".

Źródło: Gazeta Prawna

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również