Rosja, pomimo statusu największego producenta ropy naftowej na świecie, dotknięta została falą kryzysu. Na tamtejszych stacjach benzynowych brakuje paliwa, ponieważ nafciarze wolą je eksportować, zamiast sprzedawać po niskich cenach na własnym rynku.
Problem jest do tego stopnia niepokojący, że Władimir Putin polecił rządowi pozyskać informacje o przyczynach deficytu paliw ogarniającego coraz to większe regiony kraju. W dodatku sytuację zaognia reakcja mediów: Rosja jest na progu kryzysu paliwowego – alarmował wczoraj dziennik "Kommiersant". W sobotę rosyjskie gazety podały, iż w Kraju Ałtajskim kierowcy mogą kupić maksimum 20 litrów paliwa na stacjach państwowych koncernów Rosnieft i Gazprom Nieft, kiedy to prywatne stacje często w ogóle nie mają paliwa.
Jewgienij Arkusza, szef Rosyjskiego Związku Paliw, poinformował o niedoborach paliwa również w Sankt Petersburgu, Worenożu, Nowosybirsku i Sachalinie. Najdroższy gatunek benzyny 98 oktanów, bardzo rzadko używanej przez Rosjan, można było zdobyć tylko w Briańsku. Tam również najpopularniejszą benzynę 92 oktany sprzedawano tylko na kartki. Podobnie sytuacja wyglądała w Murmańsku. Co ciekawe, kryzys dotknął również stolicę, ale Arkusza zapewnia, że do masowego zamykania stacji benzynowych i ograniczeń sprzedaży nie dojdzie. Jego zdaniem sytuację uratuje administracyjny wpływ na relacje rynkowe. Upatruje on też źródło problemu w decyzji premiera Putina, który w połowie lutego publicznie skrytykował rosyjskie koncerny naftowe za podwyżkę cen detalicznych paliw. Ograniczenie wzrostu cen miało zahamować inflację – jak widać bezskutecznie. Koncerny obniżyły je, ale zwiększyły przy tym eksport, gdyż ich ceny na świecie mocno wzrosły po wybuchu walk w Libii.
Na domiar złego, od tego roku w Rosji wolno sprzedawać jedynie benzynę zgodną z europejską normą Euro-3 – wiele rosyjskich koncernów nie zdążyło z modernizacją swoich rafinerii i w efekcie końcowym na rynek trafiło mniej paliwa niż w przeszłości. Póki co w grę nie wchodzi ingerencja rządu w ceny paliw, ale Federalna Służba Antymonopolowa wszczęła dochodzenie przeciw koncernom naftowym, podejrzewając je o zmowę kartelową.
Autor: Łukasz Majcher















