Od roku kierowcy masowo pozywają firmy transportowe, domagając się wypłaty zaległych ryczałtów za noclegi spędzone w kabinach ciężarówek. Pretekst do pozwów stanowi rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego z czerwca ub.r., według którego nocleg w kabinie samochodu nie jest równoznaczny z zapewnieniem bezpłatnego noclegu. A jeśli firma go nie zapewnia, to pracownikom należy się wypłata ryczałtu. To jednak nie wszystko. Sąd Najwyższy stwierdził, że należne świadczenie nie może być niższe niż przewiduje rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej ws. wysokości oraz warunków ustalenia należności przysługującym pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju (Dz.U. z 2002 r. nr 236, poz. 1991 ze zm.). Nawet w przypadku, gdy wewnętrzne przepisy firmy stanowią inne stawki.
O ile część sądów przyznaje kierowcom zaległe świadczenia (zgodnie z przepisami można ich żądać do trzech lat wstecz) za każdym razem, gdy firma nie określiła, jaka część pieniędzy wpłacanych kierowcy stanowi ryczałt za nocleg, to zaczynają się pojawiać również wyroki odmienne. Światełkiem w tunelu dla pozywanych transportowców jest orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. Akt II PK 248/14), w którym oddalił on skargę kasacyjną od korzystnego dla firmy transportowej wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Kierowca domagał się 32 tys. zł z tytułu zaległych ryczałtów. Jednak pozwana firma posiada regulamin wynagradzania, zgodnie z którym za każdy dzień pobytu za granicą pracownikom przysługuje ekwiwalent pieniężny na pokrycie poniesionych kosztów, włączając w to wyżywienie oraz noclegi. Wysokość świadczenia była każdorazowo określona w umowie o pracę. Zgodnie z decyzją sądów (rejonowego i okręgowego), przyjęta metoda rozliczania podróży służbowej jest prawidłowa, mimo że nie wymaga każdorazowego naliczania składników w zależności od kraju podróży.
Źródło: etransport.pl
Autor: Bartłomiej Nowak









