Wyższy Trybunał Sprawiedliwości Asturii utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok sądu pracy w Oviedo. Kierowcy przyznano 9 315,82 euro z tytułu rozwiązania umowy oraz dodatkowe 7 501 euro za naruszenie jego praw podstawowych. Łączna kwota przekracza 16,8 tys. euro.
Sprawa pokazuje, że odejście z firmy nie zawsze musi być traktowane jako zwykła dobrowolna rezygnacja z pracy. Jeżeli pracownik wykaże poważne naruszenia po stronie pracodawcy, sąd może uznać, że zakończenie zatrudnienia nastąpiło z przyczyn leżących po stronie firmy.
Spór zaczął się od wynagrodzenia
Kierowca pracował w przedsiębiorstwie od marca 2021 r. Problemy zaczęły narastać na początku 2024 r., gdy zaczął podpisywać listy płac z adnotacją, że nie zgadza się z ich treścią. Twierdził, że firma nie wypłacała mu prawidłowo m.in. dodatku stażowego oraz podwyżek przewidzianych w układzie zbiorowym dla transportu drogowego w Asturii.
Z czasem spór przybrał szerszy charakter. Kierowca domagał się niemal 29 tys. euro z tytułu m.in. nadgodzin, czasu oczekiwania, pracy w porze nocnej oraz diet. Równolegle zaskarżył dwie kary dyscyplinarne nałożone przez pracodawcę w październiku 2024 r. Jedna obejmowała dwa dni zawieszenia w obowiązkach i prawa do wynagrodzenia, druga – 15 dni.
Wypadek przy pracy i kolejne konflikty
Sąd uwzględnił również wcześniejszy spór dotyczący wypadku przy pracy. Firma początkowo nie uznała zdarzenia za związane z wykonywaniem obowiązków służbowych. Kierowca musiał wszcząć procedurę zmiany kwalifikacji zdarzenia. Ostatecznie hiszpański Narodowy Instytut Ubezpieczeń Społecznych uznał, że doszło do wypadku przy pracy.
W ocenie sądu był to kolejny element pogarszający relację między pracownikiem a przedsiębiorstwem.
Groźba w siedzibie firmy
Do przełomowego zdarzenia doszło w grudniu 2024 r. Syn właściciela przedsiębiorstwa, który również pracował w firmie, wszedł w konflikt z kierowcą na terenie zakładu. Później został skazany za wykroczenie polegające na kierowaniu gróźb. Sąd karny ustalił, że podczas kłótni groził kierowcy, że „rozbije mu głowę”. Słowa zostały zarejestrowane w nagraniu dźwiękowym przedstawionym w postępowaniu.
Według ustaleń miał również powiedzieć pracownikowi, że firma ma już go dość. Sąd uznał, że groźba mogła wywołać u kierowcy uzasadnioną obawę o własne bezpieczeństwo, nawet jeśli nie doszło do przemocy fizycznej.
Najpierw rezygnacja, później jej wycofanie
Kilka dni po zdarzeniu kierowca poinformował firmę o dobrowolnym odejściu. Po upływie niespełna 24 godzin przesłał jednak kolejne pismo, w którym wycofał wcześniejszą decyzję.
20 grudnia skierował do pracodawcy nową wiadomość. Tym razem nie pisał o rezygnacji, lecz o rozwiązaniu umowy z powodu naruszeń, których miał doświadczać od miesięcy. Wskazał na poniżające traktowanie, obelgi, nieuwzględnione roszczenia płacowe oraz groźby. Poinformował także, że po zdarzeniu trafił do szpitala z kołataniem serca.
Pracodawca argumentował później, że kierowca sam porzucił stanowisko i nie powinien otrzymać odszkodowania za rozwiązanie umowy. Sąd pierwszej instancji, a następnie Wyższy Trybunał Sprawiedliwości Asturii odrzuciły tę argumentację.
Sąd: dalsza praca była trudna do utrzymania
Sędziowie przypomnieli, że zgodnie z orzecznictwem hiszpańskiego Sądu Najwyższego pracownik może zaprzestać świadczenia pracy przed wydaniem wyroku, jeżeli uważa, że doszło do szczególnie poważnych naruszeń po stronie pracodawcy. Podejmując taką decyzję, pracownik ponosi jednak ryzyko. Jeżeli sąd nie potwierdzi istnienia wystarczających podstaw, roszczenie może zostać oddalone.
W tym przypadku sąd uznał, że przesłanki zostały spełnione. Nagromadzenie konfliktów sprawiło, że dalsze pozostawanie w firmie stało się praktycznie niemożliwe. Pod uwagę wzięto spory płacowe, sprawę wypadku przy pracy, sankcje dyscyplinarne, roszczenia o zaległe należności, groźby oraz pogorszenie stanu psychicznego kierowcy.
Po incydencie z grudnia pracownik potrzebował pomocy medycznej z powodu tachykardii. Dokumentacja lekarska wskazywała na silny stres zawodowy, lęk i niepokój. Zdaniem sądu nie można było wymagać od niego dalszego wykonywania obowiązków w takim środowisku.
Dodatkowe odszkodowanie za naruszenie praw podstawowych
Trybunał utrzymał również dodatkowe 7 501 euro odszkodowania za naruszenie praw podstawowych pracownika. Szczególne znaczenie miało to, że groźby padły ze strony syna właściciela firmy, który był jednocześnie zatrudniony w przedsiębiorstwie. Sąd zwrócił uwagę, że nie wykazano, by pracodawca podjął działania mające skorygować jego zachowanie lub ochronić kierowcę.
Brak reakcji pracodawcy został uznany za niedopełnienie obowiązku zapewnienia bezpiecznego środowiska pracy, szanującego godność i podstawowe prawa pracownika.
Wyższy Trybunał Sprawiedliwości Asturii oddalił odwołanie przedsiębiorcy w całości. Potwierdził zarówno odszkodowanie związane z rozwiązaniem umowy, jak i rekompensatę za doznaną krzywdę.






![Spór o pensje kierowców ciężarówek. Sąd zabezpieczył 151 tys. euro [Aktualizacja: 18 czerwca 2026 r.]](https://cdn-trans.info/uploads/2026/06/b52ee7a74fbd34b97d6b67c857d-pl-1024x684.webp)


![[AKTUALIZACJA] Zajęcia komornicze u gigantów logistyki. Afrykańscy kierowcy walczą o blisko ćwierć miliona euro zaległych pensji](https://cdn-trans.info/uploads/2025/12/58481684007050de31b5220ce0c-pl-1024x684.webp)