Urzędnicy skarbowi kontrolują sposób wykorzystywania przez pracowników samochodów służbowych. Ich taktyka polega na tym, że przed zakończeniem pracy przychodzą na parking i bardzo dokładnie liczą auta znajdujące się na parkingu. Następnie wzywają do urzędu osoby, których samochodów brakowało. W trakcie zadawania licznych pytań, delikwenci przyznają się, że wykorzystują służbowe auto w prywatnym zakresie. Kara czeka wtedy zarówno pracodawce jak i pracownika.
Ten pierwszy ukarany zostanie za nieodprowadzania podatku od nieodpłatnych świadczeń na rzecz pracownika (używanie auta służbowego prywatnie). Z kolei kierowca będzie musiał zapłacić nowy podatek, który obliczony zostanie na podstawie cen za wynajęcie podobnego samochodu na rozliczany czas. W grę wchodzi zapłata od 100 do 280 zł dodatkowego podatku. Koszty te mogą być jednak znacznie wyższe, jeżeli pojazd ma większe gabaryty i… przede wszystkim wartość.
Autor: Łukasz Majcher









