Najważniejsze w takiej sytuacji jest pamiętanie o jednej podstawowej czynności: zawiadomieniu policji o kolizji, której byliśmy uczestnikami. Bez tego możemy zapomnieć o wypłacie jakiegokolwiek odszkodowania. Następną rzeczą jest pozyskanie ewentualnych świadków do złożenia zeznań – muszą oni potwierdzić, że sprawca kolizji zbiegł z miejsca zdarzenia. W końcu ostatnią czynnością jest zgłoszenie szkody naszemu ubezpieczycielowi, w celu rozpoczęcia procesu likwidacji szkód.
To, czy otrzymamy odszkodowanie, zależy od posiadanej przez nas polisy, a także tego, czy policji uda się ustalić sprawcę kolizji. W takim przypadku możliwe są trzy warianty.
Jeśli sprawca zostanie odnaleziony i posiada on polisę OC, za wypłatę odszkodowania odpowiada towarzystwo, które ją wydało. Przy posiadaniu przez nas ubezpieczenia AC, możemy sami zadecydować, czy szkoda ma być likwidowana z OC sprawcy czy z naszego autocasco. Wybierając drugą opcję, nasze towarzystwo zażąda zwrotu kosztów naprawy z towarzystwa, w którym ubezpieczony był sprawca, a my nie będziemy mieć zwyżki składki za szkodową jazdę.
Gdyby jednak policja nie znalazła sprawcy, możemy pokryć koszty naprawy auta z naszego ubezpieczenia AC. Może tak się jednak stać tylko pod warunkiem, że nasza ochrona ubezpieczeniowa obejmuje szkody wyrządzone przez nieznanego sprawcę, który zbiegł z miejsca wypadku. W celu uniknięcia przykrych niespodzianek, powinniśmy zawsze przed wyjazdem sprawdzić zakres polisy, a zwłaszcza czy jest ona ważna za granicą.
Jeżeli sprawca pozostanie wciąż nieznany, a my posiadamy jedynie polisę OC, przysługuje nam z UFG odszkodowanie za szkody osobowe (np. zadośćuczynienie, zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji, itp.) oraz materialne (np. uszkodzenie pojazdu lub innego mienia). Trzeba jednak pamiętać, że wypłata następuje tylko pod warunkiem, że w wypadku doszło do obrażeń ciała u któregokolwiek z jego uczestników, a uszczerbek na zdrowiu trwał dłużej niż 14 dni. UFG nie wypłaca bowiem odszkodowań za kolizje spowodowane przez nieustalonych sprawców, w których nikt nie odniósł obrażeń.
Autor: Łukasz Majcher









